sobota, 1 sierpnia 2020

18 marca 2010

Głos budzika.




Wczesny poranek. Donośny, a jednocześnie do bólu nieprzyjemny głos budzika wyrywa cię z głębokiego snu. W pierwszej chwili nie bardzo wiesz co się dzieje. Wiesz jedno: na pewno musisz wstać. „5:30, co za nieludzka godzina” – myślisz „o tej porze nikt nie powinien wstawać!”

Panuje w tobie ogromny rozdźwięk pomiędzy krainą snów a twardą rzeczywistością. Tak bardzo chciałbyś zostać w tej pierwszej, chociaż jeszcze godzinę, chociaż pół godziny! Rozsądek mówi jednak coś innego. Podnosisz się i wstajesz. Reszta domowników jeszcze słodko śpi. Na dworze –17 stopni, śliski zamarznięty śnieg i wiatr kłujący w policzki. Robisz śniadanie i kawę. Przełykasz kolejne kęsy z przymusu: przecież jeszcze prawie spisz, ale musisz coś zjeść.

Mimo że lubisz swoją pracę odczuwasz jakąś taką dziwną, nieopisaną pustkę, zimną samotność. „To nie jest godzina, o której powinienem wstawać! O tej godzinie ludzie powinni jeszcze spać!” 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz