niedziela, 31 maja 2020

14 stycznia 2010

Wszystko, co jest, jest snem. Wszystko jest tylko obrazem w wyobraźni Boga. Nic, tak naprawdę nie istnieje. To, co widzimy to tylko makieta, skorupa, nawet my sami. Nie ma nic, a to, co jest, jest tylko filmem, samo tworzącą się i kopiującą matrycą. Wszystko, co istnieje, jest tylko po to, by sprawdzić, czy rzeczywiście zaistnieć może, by sprawdzić, co z tego wyniknie.
Człowiek jest szczególną istotą. Został obdarzony umiejętnością odróżnienia siebie od reszty świata, a więc ze swej natury jest zdolny do przebudzenia. Co więcej, w chwili obecnej nasze umysły są na takim etapie rozwoju, że w jednej chwili owo przebudzenie nastąpić może.
Budzimy się, czy tego chcemy, czy nie. Nasze wyobrażenie o świecie jest mylne. To, co niesie ze sobą nasza kultura, nauka, religia nijak się ma do ogólnej prawdy. Każdy człowiek nosi w sobie dysonans w stosunku do tego, co mu powiedziano, czego się nauczył, a tego, co widzi i czuje. Jeżeli porówna do siebie te dwie prawdy, nie będą do siebie pasowały.
Prawdziwa natura rzeczy jest zapisana w samej rzeczy. Prawdziwa natura świata jest zapisana w samym świecie. Kluczem do zrozumienia jest sposób patrzenia. Nie jest to trudne. Problemem jest to, że ludzie patrzą nie na samą rzecz, ale poza nią. Ich wzrok jest rozbiegany, nieuważny.
Wszechświat, a więc wszystko, co istnieje, nie jest zbiorem obiektywnie istniejących przedmiotów, a jedynie prostym równaniem przekształcającym informacje. To, co nazywamy prawami fizyki, chemii i biologii, nie może służyć do opisania tego, co istnieje. Tak zwane prawa fizyki to tylko zbiór reguł mający trzymać w ryzach ten kawałek Wszechświata, w którym się znajdujemy. Prawa fizyki są po to, by ściana pozostała ścianą i byś ty w żaden dostępny ci sposób nie mógł przez nią przejść.
W ten sposób została stworzona tak zwana rzeczywistość, ścisłe ramy, w których się poruszasz. Dopóki nie otworzysz szeroko oczu, pozostaniesz tylko królikiem doświadczalnym targanym instynktami. Wiedza, którą posiadasz, wystarczy jedynie do tego, by tańczyć, kiedy blacha pod twoimi stopami zacznie się nagrzewać.

sobota, 30 maja 2020

13 stycznia 2010

Nieskończoność jest czystą matematyką, wzorem, liczbą. Jeśli ktoś wymieni dowolnie wielką liczbę, inny może dodać do niej jeszcze jeden. To jest właśnie nieskończoność. Nieskończoność i wieczność to potencjał, który ujawnia się dopiero w chwili zaistnienia w czyjejś świadomości. Całkowita nieskończoność dla nas nie istnieje. Istnieje tylko ta jej część, którą jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Dlatego nigdy nie poznamy wszystkiego, co istnieje, bo dla nas tego po prostu nie ma. W miarę poznawania będziemy wiedzieli coraz więcej, ale nigdy nie zbadamy całości. Kto jest tak potężny, by stworzyć coś tak niesamowitego?
Twórca zainicjował proces tworzenia, ale proces tworzenia przerósł swojego twórcę. Można to porównać jedynie do wybuchu bomby atomowej. Jeden mały człowiek może zapoczątkować ten proces, ale powstrzymać go nie zdoła nawet i milion ludzi.
Wszystko, co istnieje, pochodzi z jednej materii, z jednego wzorca. Wszystko, co istnieje, jest tym samym: wiecznością. Jestem zbudowany z atomów, z tych samych, co ziemia i słońce. Mam tę samą energię, tę samą wiedzę, ten sam potencjał, a dodatkowo posiadam samoświadomość, ducha indywidualnego istnienia. Jestem częścią nieskończonej kreacji i potencjałem niezliczonych możliwości. Ograniczenia, które postrzegam, są tylko symboliczne i mają służyć uproszczeniu rzeczywistości, temu, bym mógł ją łatwiej poznać i zrozumieć. Ograniczenia służą tylko na potrzeby ludzkości. Bóg nie jest niczym ograniczony i jemu nie są one potrzebne. Odrzucając część moich ograniczeń, zmieniam swoją percepcję, zaczynam więcej rozumieć, otwierają się przede mną drzwi do wewnętrznej wiedzy.

piątek, 29 maja 2020

12 stycznia 2010

Wszystko, co jest, jest jednym. Istnieje tylko jedno, otwarte równanie, które zmienia się i buduje wszystko, co jest. Tylko w ten sposób może zaistnieć nieskończoność. Ona niewątpliwie istnieje, a jeśli istnieje, to tylko w ten sposób można ją wyjaśnić. Tak naprawdę istnieje tylko nieskończoność. Nie ma nic więcej. Ona po prostu jest. Jest, bo jest. Te słowa wyjaśniają wszystko. Zarówno czas, przestrzeń, byt jak i niebyt, to, co jest i to, czego nie ma, jest efektem jej działania. Wszystko to jest wynikiem, sumą, ilorazem jej nieskończonych operacji.
Wszystko, co istnieje, jest informacją. W tym kontekście nie można wyróżnić materii i nie materii, bytu i niebytu, to tylko dwie różne strony tego samego działania matematycznego. Dlatego wszystko, co jest, jest względne i ograniczone wielkością skali.
Nieskończoność z samej swej natury nie może zajmować żadnego, określonego miejsca, choćby było ogromne. Nie może posiadać żadnych rozmiarów, choćby były niewyobrażalnie wielkie. Nie może istnieć w żadnym czasie, ani naszym, ani swoim, ani obiektywnym, ani subiektywnym. Nie może przybrać żadnych kształtów, ani mieć jakichkolwiek granic. Dlaczego? Po prostu wtedy nie byłaby nieskończonością. Nieskończoność, która jest w jakikolwiek sposób ograniczona, jest skończona i tym samym przestaje być nieskończonością.
W jakiej formie może istnieć coś takiego? Czy może? Skoro istnieje, musi czyś być, a może być i zapewne jest: równaniem matematycznym. Jest tak małe i tak proste, że działa we wszystkim, co jest i czego nie ma.
Gdzie jest w tym wszystkim Bóg? Bóg jest ogromny niewyobrażalnie wielki i musi być nieskończony. On musi być nieskończonością. Nie może mieć żadnej formy, żadnego rozmiaru, nie może istnieć w żadnym czasie, bo wtedy byłby skończony. Jeśli byłby skończony, można by zadać pytanie: co jest ponad nim? Czy jest to kolejny Bóg? A jeszcze wyżej? Jeszcze jeden Bóg? To ilu tych bogów jest i który jest ważniejszy? Który jest nasz?
Bardziej prawdopodobne jest to, że Bóg jest prostym, ciągle ewoluującym równaniem, które zmieniając się, tworzy byt i niebyt, czas przestrzeń, gwiazdy, planety, istoty żywe, a w końcu nas, istoty obdarzone własną wolą indywidualnym postrzeganiem i myśleniem.

czwartek, 28 maja 2020

11 stycznia 2010

Wszyscy pochodzimy od jednej, pierwotnej, malutkiej bakterii. Każda komórka naszego ciała jest jej zróżnicowaną i wyspecjalizowaną kopią. Tak są zbudowane wszystkie organizmy na Ziemi. Wszystkie one mają jedną wspólną cechę: instynkt przetrwania. Mają zakodowane w swojej budowie podstawowe zadania, które są niezbędne do utrzymania przy życiu. Jest to lęk przed niebezpieczeństwem, instynkt jak najlepszego odżywiania, wydanie potomstwa itp. Wszystkie zwierzęta są ograniczone do tych podstawowych zachowań. Nie posiadają dość rozwiniętej świadomości, by zdać sobie sprawę ze swojego istnienia, nie potrafią zadać pytania: co ja tutaj robię? Tę cechę posiada tylko człowiek – zwierzę stojące na szczycie drabiny ewolucyjnej. 
Jednak, mimo tak wielkiego skoku w rozwoju świadomości, większość istot zwących się panami tego świata nie potrafi wyjść poza swoje ograniczenia ewolucyjne i żyje na zasadzie: „żyć, by przeżyć”.

środa, 27 maja 2020

10 stycznia 2010

Jakże często swoje istnienie ograniczamy do bardzo małych rozmiarów. Mój świat to ja, moje życie, mój dom, moje podwórko oraz moja rodzina. Mój świat, to moja praca, koledzy i znajomi. Mój świat to moje miasto, moja najbliższa okolica, teren, w którym codziennie się poruszam. Mój świat to moje codzienne sprawy, najbliższe święta, praca w ogródku, czy kwiaty na balkonie. Mój świat, to co mnie spotkało wczoraj i to, czego oczekuję jutro. Mój świat to moje radości i smutki.
Ten świat, to granice poznania większości ludzi na tej planecie. Jeszcze dalsze obszary naszego postrzegania to perspektywa widziana poprzez ekran telewizora, komputera, czy smartfona. Czasami też poprzez bardzo pobieżnie przeczytaną prasę. Najczęściej nagłówki.
W tym momencie kończy się nasza wyobraźnia. I co? Koniec? Pustka? Nie ma nawet pustki. To, co jest dalej,  albo w ogóle nie istnieje, albo jest tylko mglistym, niezrozumiałym majakiem gdzieś na pograniczu marzeń sennych. Nawet pisma pseudonaukowe nie wyprowadzają nas z tego błędu. Piszą, że kosmos zaczyna się jakieś 100 km nad powierzchnią Ziemi. Poważnie?! Ty w to wierzysz?! Przecież to ewidentna bzdura! 
Jeżeli tam zaczyna się kosmos, w takim razie gdzie teraz się znajdujesz?! Jesteś poza kosmosem? Pomyśl. Żyjesz w atmosferze naszej planety, jak w akwarium, ale to akwarium także należy do kosmosu. Wszystko, co istnieje, należy do kosmosu. Każdy atom naszego ciała to kosmos. Ziemia jest maleńką drobiną, zagubioną gdzieś na krańcach tej ogromnej przestrzeni. 
Nie ma podziału na to, co jest tu i tam. Wszystko, co istnieje, jest jednym. Nie ma ani mnie, ani ciebie. Jest tylko to, co jest. Po prostu. Jedna materia, jedna Istota. Wszystko, co istnieje, a także to, czego jeszcze nie ma, jest Nią. To jest wszechobecny, ewoluujący Byt. Wszyscy jesteśmy jego częścią jego komórkami. Może to nie jest trafne porównanie, ale dlaczego mówi się, że Bóg jest wszędzie i wie o wszystkim?
Skąd wzięła się we wszechświecie energia? Czy energię można zniszczyć? Nie. Nic, co istnieje, nie może zniknąć, zmienia jedynie formę. To, co istnieje, może przybrać dowolny kształt. Ilość i rodzaj rzeczy, które mogą powstać, przekracza wyobraźnie wszystkich ludzi razem wziętych. 
Wszystko, co może powstać, już powstało. Jeżeli tego nie ma, znaczy to, że się jeszcze nie zamanifestowało. W rozumieniu Boga nie ma pojęcia „być” albo „nie być”. To, czego nie ma: pustka, nicość, brak czegokolwiek - także istnieje, także jest konkretnym, określonym elementem, także jest Nim. 
On jest jak ocean, a każdy z nas jest tylko maleńkim bąbelkiem pływającym po jego powierzchni. To on obdarował nas wolną wolą, każdemu z nas dał piękny dar – siebie. Każdego dnia możemy poczuć się jak odrębna istota. Wiemy, że „ja”, to ja, „ty”, to ty a „oni”, to oni. Dzięki Jego woli istniejemy, Jego siła nas napędza, dzięki Niemu kochamy, a kiedy zechce – odchodzimy. 
My maleńkie bąbelki pękamy, by do Niego wrócić. Jak możemy przestać istnieć? Nie ma innej drogi, jak powrót do Niego. Największym naszym problemem jest nasze zagubienie. Myślimy, że jesteśmy sami, nieważni, bezradni, a tymczasem mamy ogromną siłę. Nie tracimy jej nawet w obliczu naszej największej słabości. 
Szukamy Go gdzieś, poza sobą, a przecież nie ma innego świata. Jest tylko On, jeden w przeróżnych formach. My jesteśmy nim, wystarczy usiąść i przestać się bać. Najkrótsza droga do Niego wiedzie przez nas samych. 
Brama jest w nas. Nie szukaj jej poza sobą. Tam jej nie ma.

wtorek, 26 maja 2020

9 stycznia 2010

Współczesny człowiek nie widzi świata takim, jakim on jest. Nie widzi go nie dlatego, że nie może, ale dlatego, że nie chce. Współcześni ludzie mają wszelkie predyspozycje do tego, by zobaczyć prawdziwą rzeczywistość w całej jej doskonałości.
Świat dzisiejszej ludzkości jest ograniczony do tego, co znane, bezpieczne. Stworzyliśmy całą magię naszych problemów, codziennych spraw. Wszystko to wygląda jak stary album rodzinny, którego kartki przewracamy wciąż od początku, bez końca. Nie potrafimy go zamknąć, odłożyć na półkę. Nie chcemy spojrzeć w dal. Wciąż, na nowo oglądamy te same zdjęcia, za każdym razem wymyślając inne komentarze. 
Nasza rzeczywistość jest pułapką. Wpadamy na naszą zwykłą orbitę i dzień po dniu, zataczamy to samo koło. Ta pułapka nie jest fizyczna tylko psychiczna. Codziennie sami zawiązujemy sobie oczy, codziennie sami pętami sobie nogi. Codziennie sami budujemy mury naszego więzienia. Wolimy świat bez dylematów filozoficznych, bez wnikania w głąb naszej psychiki, bez niepotrzebnego zastanawiania się nad sensem naszego istnienia. Wolimy nasz mały światek, który łączy w jedno, to kim jesteśmy, nawet gdy poszczególne części do siebie nie pasują. Jesteśmy jak mrówki chodzące w wysokiej trawie, dla których jest ona początkiem i końcem ich świata. Wiemy, że ponad tą trawą coś jest, ale wolimy tego nie sprawdzać. Dlatego niezbyt często patrzymy do góry.
Każdego dnia próbujemy nadać sens temu, co robimy, nasz mały sens, choćby był nietrwały. Każdego dnia oszukujemy się, że żyć będziemy wiecznie, że nasza praca czemuś służy, że nasza rodzina jest całym światem, że nowy samochód uczyni nas szczęśliwymi. Na takich małych kłamstwach opiera się wszystko, co robimy, wszystko, kim jesteśmy.

poniedziałek, 25 maja 2020

8 stycznia 2010

Niektórzy ludzie są bardziej ograniczeni od innych. Wokół nich zacisnęła się pętla nienawiści, zawiści i złości. W swoim postrzeganiu świata są ograniczeni tylko do tych paru negatywnych uczuć. Mur, który wokół siebie postawili, nie pozwala im nawet na odrobinę ruchu. Są sparaliżowani w swojej własnej, ciasnej rzeczywistości. Dla nich nienawiść jest całym światem. Gdyby znikła zawaliłby się ich świat. Ten mechanizm się sam napędza, a pętla wokół ich szyi zaciska się coraz bardziej. Można to określić mianem piekła na ziemi, piekła, które sobie sami zgotowali. Są wrodzy wobec całego świata lub wobec konkretnych osób. Nie dają sobie pomóc. Ich zachowanie trudno zrozumieć, często bywa irracjonalne, dyktowane niejasnymi, wewnętrznymi impulsami. Tacy ludzie często są zagrożeniem dla świata

niedziela, 24 maja 2020

7 stycznia 2010

Nikt z ludzi nie wie wszystkiego. To oczywiste. Nie ma takiego człowieka, który wiedziałby wszystko. Taki się jeszcze nie urodził i pewnie jeszcze długo nie urodzi. Na razie nie skonstruowano takiego komputera. Może kiedyś, ale wątpię. Najprawdopodobniej nigdy nie będziemy wiedzieć wszystkiego i musimy się z tym pogodzić. W takim razie, jeśli nie będzie takiego człowieka, który mógłby wiedzieć wszystko, nie będzie też takiej maszyny, czy nie ma w tym jakiejś prawidłowości?
To jest tak jak z próbą określenia, jaka jest największa liczba. Do jakiejkolwiek wybranej zawsze możesz dodać jeden. W drugim przypadku jest podobnie. Odkrywając jakąś rzecz, prawo, zasadę, okazuje się, że za tym prawem kryje się szereg innych.  Dowiadując się więcej, odkrywasz coś jeszcze i jeszcze. Odkrywasz coraz większy bezmiar tego, czego jeszcze nie wiesz. To tak, jakbyś szedł korytarzem, który w miarę twoich kroków się wydłuża. Im szybciej idziesz, tym dalej masz do wyjścia. 
Tylko pomyśl. Może to jest układ odniesienia, wskazówka, która pozwoli ci inaczej spojrzeć na to, co cię otacza. Bezmiar rzeczywistości. W prosty sposób doświadczasz wieczności i nieskończoności wszechświata oraz samego istnienia. Może to jest tak jak z tymi liczbami. Może rzeczywistość tworzy się na bieżąco. W miarę jak się rozwijasz, staje się ona dla ciebie coraz bardziej zakasująca i skomplikowana. Wszystko po to, abyś nigdy się nią nie znudził. 
Z drugiej strony zaskakujące jest to, jak niewielu jest ludzi, którzy mogą pochwalić się takim stanem wiedzy, by stwierdzić, iż nie wiedzą nic. Prawda? Myśl. Myślenie rozwija postrzeganie, a postrzeganie buduje zachwyt nad tym, co jest.
Większość z nas swoje postrzeganie ogranicza do bardzo małych rozmiarów, do takich, które wystarczają zaledwie do przeżycia, wydania na świat potomstwa i czasem zadbania o swoją starość. Czy mam rację? 
Nasz układ odniesienia jest tak mały, byśmy znali jego granice, czuli się bezpiecznie i poruszali się w nim w miarę swobodnie. Jeżeli choć raz uda ci się spojrzeć spoza niego, stwierdzisz, ze to tylko klatka. Złota, ale jednak klatka. Będąc w niej, nigdy nie będziesz nawet podejrzewał, że ona istnieje.
Teraz ostatnia rzecz, która wydaje mi się niezmiernie ważna. Cały marsz do wolności odbywa się w tobie, w twojej świadomości. Na każdą rzecz możesz patrzeć na dwa sposoby. Kiedy widzisz jeden obraz, drugi wydaje ci się złudzeniem. Odkrywszy, że możesz patrzeć i tak i tak zyskujesz wolność wyboru. Od tej pory będziesz odkrywał nowe, zaskakujące zjawiska wokół siebie. Nie będziesz ślepy.

sobota, 23 maja 2020

6 stycznia 2010

Większość ludzi żyje pomiędzy niedaleką przeszłością i dosyć bliską przyszłością. Jednak myliłby się ktoś, kto sądzi, że jest to teraźniejszość. Świat, w którym porusza się większość z nas, to mieszanina wspomnień (najczęściej tych gorzkich) oraz lęków o przyszłość i mglistych planów. Po wielokroć roztrząsamy, to co się stało, błądzimy we wspomnieniach albo lękamy się o to, co będzie. Lękamy się o to, czy starczy od pierwszego do pierwszego, co przyniesie dzień jutrzejszy, najbliższy tydzień. Przy rozwiązywaniu naszych problemów nie potrafimy ogarnąć świadomością całego życia. Koncentrujemy się tylko na pewnych jego fragmentach. Nigdy też tak naprawdę nasza świadomość nie skupia się na tym, co jest teraz, na chwili obecnej.
Jemy śniadanie, ale nie czujemy jego smaku, bo akurat czytamy gazetę. Nie widzimy drzew, kwiatów, padający deszcz jest dla nas tylko utrapieniem. Nie widzimy nieba, gwiazd. Nie słyszymy szumu wiatru, śpiewu ptaków. Nie potrafimy zobaczyć swojego życia w korelacji z innymi zjawiskami. Nie potrafimy spojrzeć na siebie z perspektywy „tu” i „teraz”. Miotamy się w swoim własnym świecie, próbując znaleźć rozwiązania swoich problemów. Nie potrafimy wyjść poza plątaninę wlanych myśli. Czujemy się przytłoczeni tym, co nazywamy naszą rzeczywistością.
Prawda jest jedna i zadziwiająco prosta. Istnieje tylko ta chwila, ta sekunda, ten moment. Żyję tylko teraz, tylko teraz jestem. Przeszłość nie istnieje, to tylko wspomnienia. Nie da się już jej zmienić. Nasze wspomnienia nie są przeszłością, to tylko nasze myśli. Przyszłość także nie istnieje, jej jeszcze nie ma. Nasze wyobrażenia nie są przyszłością. Jeszcze nikt nigdy jej dokładnie nie przewidział. Wszystko może się zdarzyć. Nie ma mnie ani w mojej przeszłości, ani w mojej przyszłości.
Rzeczywistość to niewiarygodnie cienka struna przemieszczająca się w czasie. Moim największym problemem nie są okoliczności zewnętrzne, ale ja sam. Skoro moje życie toczy się tu i teraz, jedyne, nad czym mam kontrolę, to moje nastawienie do tego co się dzieje. Żyjąc w przyszłości, której jeszcze nie ma albo w przeszłości, która jeszcze nie nadeszła, tracę to, co najbardziej cenne, to, co istnieje naprawdę: moją teraźniejszość. 
Chwil, którymi mógłbym się cieszyć, a się nie cieszę, życia, którego mógłbym świadomie doświadczyć, a pozwalam mu przeciekać przez palce, nikt mi już nie zwróci.

piątek, 22 maja 2020

5 stycznia 2010

Założenia i przekonania są wzorem, z którego można zbudować coś w rodzaju soczewki. Patrząc przez tę soczewkę, zobaczymy zupełnie inną rzeczywistość. Wydaje nam się, że żyjemy w czasach o bardzo rozwiniętej technice, tymczasem nie wyszliśmy poza epokę kamienia łupanego. Nie mamy pojęcia, czym może być prawdziwa technika. Nasza cywilizacja jest jeszcze bardzo prymitywna. Rozwinęła się jedynie na poziomie lokalnym. Nie jesteśmy nawet w stanie zapanować nad tym, co sami stworzyliśmy. Nie umiemy wykorzystać naszych obecnych możliwości. Tworzymy rzeczy, by się niemi bawić, nie umiemy się nimi posługiwać. Kaleczą nas nasze własne zabawki. Na poziomie społecznym jesteśmy zgrają dzikich zwierząt, walczących o przetrwanie, niszczących się nawzajem, wystraszonych i agresywnych.

czwartek, 21 maja 2020

4 stycznia 2010

Kiedy patrzysz od wewnątrz, wyłącznie z pozycji twojego własnego ja, dostrzegasz konkretne problemy. Każdy z nich stanowi dla ciebie realne zagrożenie. Nic więc dziwnego, że próbujesz je rozwiązać pojedynczo. Do każdego podchodzisz indywidualnie, z rezerwą i szacunkiem. Zwykle każdy cię przytłacza i odbiera chęć do życia. 
Posłuchaj. Ja zaproponuję ci coś innego. Nie wiem, czy będziesz w stanie to osiągnąć, ale spróbuj. Zatrzymaj się i spójrz na wszystko niejako od góry, z zewnątrz. Nie patrz z pozycji samego siebie i swojego życia. Wznieś się ponad ziemię i gdzieś wysoko z orbity spójrz na problemy nas wszystkich. Zauważysz wtedy, że wszystko, co tutaj się dzieje to szum, który tworzy nasze życie oraz cywilizacja.
Na świecie żyje ponad siedem miliardow ludzi. Każdy ma setki problemów, mniejszych lub większych zmartwień lęków niepowodzeń i porażek. Wszystkie łączą się w bezsensowną bieganinę. Ile z tych problemów jest naprawdę ważnych dla naszego przeżycia, dla naszej cywilizacji?

środa, 20 maja 2020

3 stycznia 2010

Żaden stan społeczny nie zagwarantuje ci poczucia pełnego komfortu, spełnienia życiowego, czy całkowitego poczucia bezpieczeństwa. Kiedy brakuje pieniędzy, martwisz się niezapłaconymi rachunkami, niedostatkiem i tym jak zdobyć środki na utrzymanie siebie i rodziny. Kiedy z kolei masz mnóstwo pieniędzy, prześladuje cię myśl o ich utracie, o tym jak je bezpiecznie ulokować. Ciągle walczysz o utrzymanie się na szczycie drabiny, żyjesz w ciągłym stresie. 
O co w tym wszystkim chodzi? Ano właśnie o to, że biedny i bogaty żyje tymi samymi problemami. Ci ludzie różnią się tylko ilością zer na koncie. Nie moa czegoś takiego jak pełne poczucie komfortu życiowego. Przynajmniej nie tak, jak rozumie to większość ludzi. Żadna pozycja życiowa nie zapewni pełnego zdrowia, miłości szczęścia. 
W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że te rzeczy leżą poza zasięgiem twojego portfela. Nie trzeba być geniuszem, aby zobaczyć, jak świat jest skonstruowany. Zarówno bogaci jak i biedni umierają. Można powiedzieć, że każdego czeka dokładnie ten sam los. Choroby nie omijają ani jednych, ani drugich. Oczywiście jeśli masz pieniądze, możesz odciągnąć ten moment nieco dalej, ale i tak w końcu pani z kosą cię dopadnie. 
Wszystko kiedyś się kończy. Życie też. Nikt nie uniknął jeszcze starości. Może kiedyś to się uda, ale jak na razie nie wynaleziono na nią lekarstwa. W takim razie co jest ważne?
Chodzi o to, że sens życia nie leży w gromadzeniu dóbr. Nie idzie w parze z bogactwem i biedotą. Nie ma takiej możliwości. W ten sposób tego nie zdobędziesz. 
Ludzie reprezentują dwie skrajne postawy. Z jednej strony pieniądze, samochody, konta bankowe, luksus, dobrobyt, ciągłe pomnażanie, zdobywanie, a drugiej wstręt do wszystkiego, co bogate, wewnętrzne pragnienie posiadania, ale zewnętrzna negacja i łączenie tego z czymś złym. Zapomnij, żadna z tych postaw nie zbliży cię do szczęścia. Zrozumienie samego siebie oraz istoty życia leży gdzieś indziej.
Jedyną drogą do wolności jest poszukiwanie prawdy dla siebie i dla innych. Swojej własnej prawdy, swojego własnego przepisu. Jedyną drogą jest odnalezienie swojego powołania życiowego, swojej misji do spełnienia w tym skrawku istnienia, w którym się znajdujesz. To ty, nikt inny, masz wskrzesić w sobie iskrę, by zapłonąć żywym ogniem. To ty masz ciągle ten ogień podsycać i karmić go nowymi ideami. To ty, nikt inny, masz spłonąć dla sprawy, w którą wierzysz. Dostałeś życie jako dar i to życie masz oddać jako dar dla innych, dar dla świata. Proste, ale jakże wymowne. Nie ma innej opcji. Pieniądze, bogactwo, dobra materialne mają tylko być narzędziem. Masz pokazać ludziom jak najlepiej ich używać, by mogły służyć jak największej grupie istnień.

wtorek, 19 maja 2020

2 stycznia 2010


Jesteś ślepy. Patrzysz na drzewo i nie widzisz go. Większość ludzi nie dostrzega różnych przedmiotów, dopóki na nie wejdzie. Cywilizacja skutecznie odcina nas od rzeczywistości. Jesteśmy pochłonięci pogonią za karierą, rozrywką, nowinkami technicznymi. To, co stworzyliśmy skutecznie, odgradza nas od tego, kim jesteśmy. Żyjemy w sztucznym technologicznym świecie. Już dawno zapomnieliśmy, że jesteśmy częścią natury, częścią środowiska, z którego wyszliśmy. Jesteśmy jednym ze składników przyrody, z niej się wywodzimy i z nią jesteśmy nierozerwalnie powiązani.
Nasza percepcja jest mocno przytłumiona. Wstajesz rano i słyszysz ryk silników, czujesz zapach asfaltu i spalin. Widzisz gołe mury, beton i reklamy. Myślisz, że to takie normalne i naturalne. Nawet nie wiesz, w jakim jesteś błędzie. Żyjesz w ciągłym biegu, z tysiącem spraw do załatwienia każdego dnia, z tysiącem problemów do rozwiązania. Jesteś jak chomik wpuszczony w karuzelę, nie umiesz, nie potrafisz i nie chcesz się zatrzymać. Myślisz, że ten bieg nadaje sens twojemu życiu. Biegniesz, biegniesz, ciągle coś załatwiasz, ciągle chcesz coś osiągnąć, zdobyć, posiąść, a tu nic. Ciągle jesteś tak samo samotny, rozgoryczony i tak cholernie zagubiony. Więc znów biegniesz, biegniesz, aby to zagłuszyć. Jaki to ma sens?

poniedziałek, 18 maja 2020

1 stycznia 2010


Dlaczego ja to właśnie ja? Jestem. Dlaczego jestem? Dlaczego jestem tym, kim jestem? Dlaczego widzę, słyszę, czuję? Stoję przed lustrem i słyszę głos, który płynie z głębi mnie. Ten głos mówi:
„Witaj, mam zaszczyt być tobą. To wielka radość być tobą, w tobie i razem z tobą żyć i istnieć. Jest mi niezmiernie miło współdzielić z tobą życie. Razem tworzymy jeden byt, jedno istnienie. Nie bój się. To się nazywa SAMOŚWIADOMOŚĆ”.

niedziela, 17 maja 2020

30 grudnia 2009

Zakładam.

Zakładam,
Że dłonie mam swoje,
Tak, jak serce i rozum.
Jednym słowem
Mogę zbudować w sobie
Niepełny obraz świata,
Nie do końca realny,
Ale mój, jedyny, niepowtarzalny
Zebrany z kawałków tęczy,
Co kiedyś pękła.
Połowa została na niebie,
Drugą zamiotłem do serca
I trzymam na dnie jak skarb.
Zakładam,
Że głodny miłości
Błądzę pomiędzy bliźnimi
I pewności mieć nigdy nie będę,
Czy to życie do końca jest moje.

sobota, 16 maja 2020

28 grudnia 2009

A ja widz

Spięty dzień ślęczy nad
Przydrożnym śniegiem
Liczy bzy i jaśminy
Co był pełen nich wiosną
Spięty niebem
Co spada na drzewa
Mokre wilgotne gałązki przemiesza wiatrem
Samotnie
A ja widz
Jak w kinie
Oczy me jaśnieją życiem
Ciepłem bosych stóp
Weszła dusza między zeschłe liście
A ja widz
Radosnym zjawiskiem się cieszę

czwartek, 14 maja 2020

27 grudnia 2009


Nie przywiązuj zbyt dużej wagi do życia. Wprawdzie życie jest wszystkim, co masz, ale życie wszystko, co dało, bezlitośnie zabierze. Przyszedłeś na ten świat z niczym i odejdziesz z niczym. Życie dało ci młodość, zdrowie, urodę – nim się obejrzysz, żadnej z tych rzeczy mieć nie będziesz. Życie daje bogactwo, dobra materialne, prestiż i podziw. Kiedy twoje dni dobiegną końca, żadnej rzeczy materialnej nie będziesz mógł zabrać ze sobą tam, gdzie pójdziesz. Kiedy będziesz pokładał zbytnią wiarę w zaszczytach i uwielbieniu, spotka cię rozczarowanie. Zaszczytów już nie będzie a pragnienia i pożądania pozostaną.

Powiedz, kto jest wygranym: bogaty, czy biedny?
Bogaty pracuje całe życie, nie dosypia, żyje w stresie, mozolnie gromadzi dobra, dorabia się. Biedny nie ma nic i o nic nie zabiega. Na końcu obaj stają przed Stwórcą z dokładnie takim samym kapitałem. W takim razie, co jest ważne? 

Żyjemy w czymś tak bardzo złudnym, nietrwałym, a jednocześnie uparcie nie chcemy zobaczyć, że tak jest.

środa, 13 maja 2020

26 grudnia 2009


Nasza percepcja jest ograniczona, do pojęć, jakich używamy. Słowa są kluczem do zrozumienia świata. Zmieniając słowa, zmieniasz swoje postrzeganie. Wiesz, że coś jest, ale czy rzeczywiście i obiektywnie istnieje? To coś jest tylko dlatego, że my ludzie tak ustaliliśmy. Wierząc naszym zmysłom, założyliśmy, że to coś jest. Już same pojęcia „jest”, „być”, „istnieć” także  zostały przez nas wymyślone.
Wszystko, co nas otacza, rozumiemy dzięki pojęciom. Pojęcia sami stworzyliśmy. Tymczasem rzeczywistość jest o wiele szersza niż słownictwo którego, używamy do jej nazywania. Pojęcia są dostosowane do naszego ograniczonego sposobu myślenia i nigdy nie oddadzą wszystkiego, co jest. Już nasze zmysły nas oszukują. Czy błękit nieba istnieje naprawdę? Czy to nie nasz mózg tworzy kolory? Więc jak jest?
Zacznij wątpić w prawdziwość i nieomylność pojęć. Zacznij wątpić w to, co widzisz. Zacznij wątpić, że to, co widzisz, jest takie, jak określają to pojęcia do tego przypisane. Spróbuj zawierzyć trochę własnej intuicji, a zobaczysz zupełnie inny świat.
Jaką masz pewność, że to, co uznajesz za obecny stan wiedzy, jest w stu procentach obiektywne? Przecież teorie naukowe się zmieniają. Co jeśli jutro odkryją prawa, których dziś jeszcze nie znamy? A może wszystko, co widzisz, czego doświadczasz to tylko ułuda? Taka bańka mydlana, w której żyjemy i niczego nie podejrzewamy? 
Nie masz wątpliwości? Poważnie? Każdy z nas je ma. Między innymi na tym polega nasza samoświadomość. Powtarzaj: ja jestem. Jestem tu i teraz. Tutaj, teraz, w tej chwili. Kim jestem? Oprócz tego, co widzę, czuję i doświadczam? 
Kiedy zaczniesz wątpić, kiedy przestaniesz bezkrytycznie przyjmować to, co do ciebie dociera z gazet, telewizji i książek otworzysz się na wewnętrzną wiedzę. W tę wiedzę wszyscy jesteśmy zaopatrzeni od urodzenia. Jeżeli mi nie wierzysz, wyjdź do lasu i, zadając sobie pytanie, jaki to wszystko ma sens, przestań na chwilę myśleć. Kiedy powstrzymasz natłok myśli, odpowiedź dotrze do ciebie bez słów.
Prawdą jest, że nasza wiedza w zrozumieniu tego co jest, bardzo przeszkadza. Wobec Wielkiego Uniwersum, czy jak kto woli Boga, występujemy wyposażeni w to, co już wiemy i próbujemy na siłę naciągnąć Je do naszego ograniczonego pojmowania świata. Tymczasem, najpierw, powinniśmy chcieć zrozumieć a dopiero później starać się ubrać to, co ewentualnie do nas dotarło, w nasze ziemskie pojęcia. Nigdy odwrotnie. 
Przyznaj, że nic nie wiesz i otwórz się na wiedzę. Kiedy ujrzysz świat takim, jakim jest, spróbuj to nazwać.

wtorek, 12 maja 2020

25 grudnia 2009

Zabłądziłem.

Zabłądziłem,
Nogi mi cementem
Do ziemi przyrosły,
Zakręcił ktoś
Bębnem mej głowy
I wymieszały się myśli
Jak kule lotto.
Coś zaistniało,
Cieniem po duszy przebiegło,
Zadrżały ściany,
Rozkołysały się schody,
Wypełzły z piwnic
Wielkie przerażacze,
I szeptały do ucha
Przekleństwa i grzechy,
Wywleczone trzewia
Chudego dzieciństwa.
Zbyt robaczywy jestem,
By pojąć,
Zbyt ociężały
W ślimaczym myśleniu:
Czy to ja gniję,
Czy też jabłko,
W którym żyję?
I czy istnieje
Świat gdzieś na zewnątrz?
Jak matematyk
Przed tablicą stoję,
Przed najtrudniejszym
Równaniem życia:
Rozwiązać muszę
Gdzie niebo się kończy,
Gdzie piekło zaczyna;
I czy w ogóle
Mam gdzieś tę duszę.
Może ze szmatek
Zszytą laleczką
Skaczę na sznurkach,
Udając życie,
Która wciąż marzy,
By zerwać nici,
Rozedrzeć niebo,
Otworzyć w końcu
Drewniane oczy?

poniedziałek, 11 maja 2020

24 grudnia 2009


Świat się zmienia. Systemy upadają, na ich miejsce powstają nowe, bardziej skomplikowane. Całe państwa znikają z mapy Świata, a na ich miejsce powstają nowe. Ludzie wynajdują lekarstwa na groźne choroby, a co jakiś czas paraliżuje nas wiadomość o jeszcze groźniejszych i bardziej zjadliwych wirusach. Codziennie powstają nowe wynalazki, by żyło się nam lepiej i wygodniej. Tymczasem każdy dzień przynosi informacje o nowych okropnościach. Dokonywane są coraz bardziej zuchwałe i bestialskie mordy, w których giną już nie pojedyncze osoby, ale całe rodziny, społeczności, narody. Rodzice coraz więcej pracują, by zapewnić swoim dzieciom jak najlepszy start, a dzieci, w coraz młodszym wieku popadają w nałogi, coraz częściej popełniają samobójstwa.
Świat się zmienia w coraz szybszym tempie. Jedno pokolenie nie rozumie drugiego. Starsi ludzie nie potrafią odnaleźć się na ulicy i w biurze. Dzisiejszy człowiek traci orientację w rzeczywistości, którą sam stworzył. Dokąd to nas wszystkich zaprowadzi? Kiedy wreszcie zrozumiemy, że to błędny kierunek? 

Kiedy dotrze do nas, że tempo życia nas przerosło?!

Kiedy patrzę ludziom w oczy, widzę w nich lęk. Maskują go pod uśmiechem, fałszywą pewnością siebie, ironią, sarkazmem. Wychodzi on jednak pod postacią stresu i agresji. Kiedy patrzę ludziom w oczy, widzę w nich zwątpienie w sprawiedliwość Świata, w sens istnienia, w miłość Boga. Kiedy patrzę ludziom w oczy, widzę w nich ogromne zagubienie. Pod pozorem pewnych siebie biznesmenów, policjantów, żołnierzy kryją się małe, wystraszone dzieci, które nie wiedzą jak i po co się tutaj znalazły. Wystarczy zadać jedno trafne pytanie, a gubią się jak przedszkolaki.
Dlaczego w dzisiejszym świecie jest tak wiele hipokryzji, modne są silne przebojowe charaktery a w domu, po kątach, z bólu gryziemy palce i płaczemy?

niedziela, 10 maja 2020

20 grudnia 2009


Patrzę wokół i widzę proces narodzin i śmierci. Ludzie przychodzą i odchodzą. Rodzą się, dorastają, wychowują dzieci. Nikt nie pyta, jaki to wszystko ma sens? A to jest ważne pytanie. Bez tego pytania podobni jesteśmy do sprawnie działających maszyn, robotów zaprogramowanych tak, by wydać potomstwo i utrzymać się przy życiu do czasu, kiedy będzie samodzielne. 
Obserwuję, jak starsi ludzie czekają na śmierć. Patrzą, jak dni przeciekają im przez palce, jak ciągle powtarzają, że trzeba będzie zabierać się z tego świata. Jedynym ich sposobem na życie, jedyną filozofią jest narzekanie na to, jak los ich okrutnie potraktował. Mówią wtedy: "jakie to życie jest niewdzięczne".
Dzieci, które wychowali, wnuki, których się dochowali, nie rekompensują tego poczucia straty. Przeszli przez życie i nie wiedzą w jakim celu. Przeszli przez zestaw swoich doświadczeń i nie widzą ich sensu.
Każdy z nas będzie kiedyś stary. Czy kiedyś tak samo będziemy obwiniać wszystko i wszystkich za swoje krzywdy? Czy powtórzymy ich schemat? A może już teraz lepiej zadać sobie to pytanie? Po co żyję? Jaki jest sens tego, co robię? 
Tak bardzo staramy się być lepsi od naszych rodziców, lepiej się urządzić, mieć więcej pieniędzy, żyć wygodniej, ale tak naprawdę im bardziej się staramy, tym dokładniej powtarzamy ich wzorzec. Jest to tylko jego lepsza wersja.
Po co to wszystko? Jaki sens ma ta cala mordęga? Przecież i tak kiedyś wszyscy umrzemy. Każdy ma tę pewność. Popatrz na swoje życie. Co zrobiłeś do tej pory? Co dalej zamierzasz robić? Czy życie to taka kiepska mydlana opera? Taki serial tasiemiec?
Jeżeli nic z tym nie zrobisz, nie podejmiesz żadnego działania - to TAK! Taka jest prawda.
Dlaczego tak wielu ucieka od tego oczywistego faktu? Dlaczego większość ludzi nawet nie chce o tym słyszeć?
Ktoś zrobił nam wszystkim niesamowity kawał. Ktoś wsadził nas do beczki zwanej Światem i teraz patrzy czy się w niej pozabijamy, czy nie. Można powiedzieć, że ten ktoś ma niezły ubaw, obserwując, jak się mordujemy, jak dzień po dniu krzywdzimy się do łez, jak zadajemy sobie rany, jak tłuczemy się z własną niemocą, z własnymi myślami.
Uczestniczymy w dziwnym tańcu, procesji, ceremonii. Nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje. Boimy się zapytać o tę gorzką prawdę, bo mogą uznać nas za wariatów. 
Ktoś każe ci skakać po gorącej blasze, a ty skaczesz, bo myślisz, że inaczej nie można. 

STOP! TO PRZECIEŻ NIEPRAWDA! 

Kto ci powiedział, że z tego słoja nie ma wyjścia?! To wyście istnieje i nie jest nim śmierć. Wyjściem jest PRZEBUDZENIE. Prawda leży w każdym z nas. Wszyscy znamy odpowiedź, wszyscy mamy dostęp do wszystkich odpowiedzi. 
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że jeśli zainicjujemy ten proces, będzie on postępował samoistnie. Przebudzenie jest czymś cudownym, czymś, na co każdy człowiek instynktownie czeka. Przebudzenie jest całkowitym spełnieniem. Przebudzenie jest drugą stroną medalu życia.
Nagle uświadamiasz sobie, że jesteś dzieckiem Wszechświata, wędrowcem przez wieczność, że nie masz początku i końca. Nagle uświadamiasz sobie, że jedyną rzeczą, której tak naprawdę pragniesz, jest miłość. Miłość czysta bezinteresowna, miłość do wszystkich i wszystkiego. Nagle uświadamiasz sobie jedność z każdym człowiekiem, z każdą rzeczą na tym świecie. 

PO PROSTU JESTEŚ.

Cały Świat skazany jest na odkrycie tej prawdy. Każdy z ludzi (sam) musi w końcu do niej dojść.