wtorek, 25 sierpnia 2020

11 kwietnia 2010

 Idę sam.


Idę sam

cichy, niemy

jak szept.

Stoję pusty

z bezimiennym sercem

w nieobecny czas.

W szumie traw

słyszę rytm,

daleki krzyk.

Kroczę 

przez ocean trwania,

przez pustkę życia,

bezsens istnienia. 

W plątaninie prawd

jestem sam

samotny jak kamień,

martwy jak zepsuty zegar,

który zgubił czas.

Umarłem, choć żyję.

Nie ma mnie,

choć zniknąć nie mogę.

Kim jestem?

Pytam.

Cisza odpowiada.

Kim jestem?!

Wołam w pustkę,

a słowa w niej toną.



Napisałem w maju 2003 r.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz