Dlaczego ludzie są ślepi? Dlaczego nie widzą tak oczywistych rzeczy? Dlaczego uważają, że jeśli ciało jest ograniczone, to duch musi być taki sam?
Ludzie, widząc ścianę, stwierdzają, poniekąd słusznie, że przez tę ścianę nie da się przejść. To racja, ściana jest granicą dla ciała. Dlaczego jednak wyciągają wniosek, że skoro ciało musi się przed tą granicą zatrzymać, tak samo musi uczynić ich umysł, duch, czy marzenia? Dlaczego większość ludzi tak bardzo się ogranicza?
Te ograniczenia widać wszędzie, niemalże na każdym kroku: w rozmowach, żuciu publicznym, codziennym, książkach, telewizji, gazetach…
Jesteśmy tak bardzo zakręceni wokół własnych spraw, tak bardzo zapatrzeni w swoje problemy, tak mocno zaprzęgnięci w schemat tej rzeczywistości, że nawet nie próbujemy spojrzeć z innej perspektywy. Nie próbujemy spojrzeć z zewnątrz na to wszystko, co się tu dzieje, a jednocześnie jesteśmy tak bardzo zagubieni. Rozpaczliwie poszukujemy sensu życia, rozpaczliwie poszukujemy swojego miejsca we Wszechświecie. Widać to w nauce, sztuce, kulturze. Widać to nie tylko wśród wielkich ludzi, ale też wśród zwykłych „Kowalskich”. Mimo to odnosi się dziwne wrażenie, że szukamy, nie tu gdzie powinniśmy.
Poszukujemy lekarstwa na raka, poszukujemy życia na innych planetach, poszukujemy lepszych rozwiązań organizacji naszego społeczeństwa, jednak nie umiemy sobie powiedzieć wprost: „ja nie wiem, skąd jestem, nie wiem, skąd to wszystko się wzięło”.
Jeżeli podejmuję jakiś wysiłek, to muszę wiedzieć w jakim celu. Jeżeli wyruszam w podróż, to powinienem wyznaczyć miejsce, do którego chcę dotrzeć.
We wszechświecie wszystko jest takie sensowne, rzeczowe, uzasadnione, czy możliwe jest, aby nasze życie tego sensu było pozbawione?
Bardzo niewielu ludzi potrafi zadać sobie to pytanie wprost. Dlatego tak bardzo czujemy się zagubieni, czasami tak bardzo samotni jako ludzkość.