wtorek, 30 czerwca 2020

13 lutego 2010

Dlaczego ludzie są ślepi? Dlaczego nie widzą tak oczywistych rzeczy? Dlaczego uważają, że jeśli ciało jest ograniczone, to duch musi być taki sam?
Ludzie, widząc ścianę, stwierdzają, poniekąd słusznie, że przez tę ścianę nie da się przejść. To racja, ściana jest granicą dla ciała. Dlaczego jednak wyciągają wniosek, że skoro ciało musi się przed tą granicą zatrzymać, tak samo musi uczynić ich umysł, duch, czy marzenia? Dlaczego większość ludzi tak bardzo się ogranicza?
Te ograniczenia widać wszędzie, niemalże na każdym kroku: w rozmowach, żuciu publicznym, codziennym, książkach, telewizji,  gazetach…
Jesteśmy tak bardzo zakręceni wokół własnych spraw, tak bardzo zapatrzeni w swoje problemy, tak mocno zaprzęgnięci w schemat tej rzeczywistości, że nawet nie próbujemy spojrzeć z innej perspektywy. Nie próbujemy spojrzeć z zewnątrz na to wszystko, co się tu dzieje, a jednocześnie jesteśmy tak bardzo zagubieni. Rozpaczliwie poszukujemy sensu życia, rozpaczliwie poszukujemy swojego miejsca we Wszechświecie. Widać to w nauce, sztuce, kulturze. Widać to nie tylko wśród wielkich ludzi, ale też wśród zwykłych „Kowalskich”. Mimo to odnosi się dziwne wrażenie, że szukamy, nie tu gdzie powinniśmy.
Poszukujemy lekarstwa na raka, poszukujemy życia na innych planetach, poszukujemy lepszych rozwiązań organizacji naszego społeczeństwa, jednak nie umiemy sobie powiedzieć wprost: „ja nie wiem, skąd jestem, nie wiem, skąd to wszystko się wzięło”.
Jeżeli podejmuję jakiś wysiłek, to muszę wiedzieć w jakim celu. Jeżeli wyruszam w podróż, to powinienem wyznaczyć miejsce, do którego chcę dotrzeć.
We wszechświecie wszystko jest takie sensowne, rzeczowe, uzasadnione, czy możliwe jest, aby nasze życie tego sensu było pozbawione?
Bardzo niewielu ludzi potrafi zadać sobie to pytanie wprost. Dlatego tak bardzo czujemy się zagubieni, czasami tak bardzo samotni jako ludzkość.

poniedziałek, 29 czerwca 2020

12 lutego 2010

By móc zaistnieć w tej rzeczywistości w taki właśnie sposób, w jaki istniejemy, nie ma innej drogi jak zaistnienie w czymś, co nazywamy ciałem. To najlepszy nadajnik i odbiornik tej rzeczywistości.
Nasze życie nauczyło nas odwracać rzeczywistość na drugą stronę.
Świat to gra, która obejmuje całe moje ziemskie istnienie, to istnienie. Moje ciało tu powstało, tu się narodziło, ono nie zna innej rzeczywistości. Podlega ziemskim prawom i tu zostanie. Nigdzie go stąd nie zabiorę. W tym znaczeniu rację mają ci, którzy mówią, że człowiek jest śmiertelny.
Człowiek, jako jedyna ziemska istota jest w stanie zrozumieć swoje położenie, jest w stanie pojąć znaczenie i sens tego wszystkiego.
W tej grze, zwanej Światem wszystko, o czymkolwiek zdołamy pomyśleć, jest możliwe. Mamy wolną wolę, predyspozycje i talenty. Wszystko, co zdołamy stworzyć, już istnieje w potencjale tej gry.
O tym, że Świat to gra mówi każda religia. Każda inaczej, każda na swój sposób, ale w każdej zawierają się uniwersalne zasady tej gry. Oznacza to, że te zasady zostały wpisane w ludzką psychikę, zanim powstała jakakolwiek religia. Zostały wpisane we wszystko, co istnieje.
Każdy człowiek, na jakimś poziomie swojej świadomości, wierzy w nieśmiertelność własnej duszy w tzw. życie pozagrobowe. Czym jest to życie pozagrobowe?
Życie pozagrobowe, jeśli tak można je nazwać, jest prawdziwym życiem każdego z nas.
Pomyśl, gdybyś miał bez reszty zanurzyć się w wirtualnej rzeczywistości, czy nie wpisałbyś w świadomość stworzonej przez siebie postaci tego, kim jesteś naprawdę? Na pewno byś o tym nie zapomniał. Wpisałbyś jakiś rodzaj mapy, kompas, oraz podstawowe zasady, które pozwoliłyby ci na bezpieczny powrót do domu. Czy inaczej zaryzykowałbyś utratę swojej prawdziwej świadomości?
Życie jest grą, chociaż czasami może wydawać się, że jest inaczej. Życie nie jest pułapką ani gettem, jesteśmy tu z własnej, nieprzymuszonej woli. Jeżeli tu jestem, to dlatego, że ta gra ma czemuś służyć. Czemu?
Właśnie staram się to zrozumieć. Próbuję zrozumieć swoje wyższe „ja”, nawiązać z nim kontakt.
Grę zwaną życiem, niektórzy nazywają Wielkim Planem Stworzenia. Wszyscy ludzie, niezależnie od wieku, rasy i pochodzenia, chociaż czasami w nikłym procencie, zdają sobie sprawę z istnienia tej gry.

niedziela, 28 czerwca 2020

11 lutego 2010

Świat to gra, skomplikowana doskonała gra. Świat to gra, cudowna, niepowtarzalna, wspaniała gra. Jak dotąd nikt nigdy doskonalszej nie stworzył. Wszyscy w tej grze uczestniczymy. To wspaniała sieć ludzkich powiązań. Wszystko, co istnieje, jest tak wspaniale ze sobą powiązane,  zespolone zharmonizowane w jedną całość. To jest harmonia „jestem tutaj i teraz”. Być tutaj i teraz to największe szczęście, poznawać misterną plecionkę dobra i zła, bieli i czerni. Ta gra została stworzona dla mnie, dla ciebie dla nas, byśmy byli szczęśliwi, byśmy mogli doświadczać, byśmy mogli kochać, byśmy mogli żyć, byśmy mogli być, czuć, widzieć. Żyjemy i niedostrzegany podstawowego faktu naszego istnienia, tego, kim jesteśmy naprawdę. Żyjemy i nie dostrzegamy rzeczy najbardziej oczywistej. Stworzeni jesteśmy po to, by się wzajemnie uczyć, doświadczać, by kochać.
Świat nie został stworzony dla wojen. Wojny są wynikiem niezrozumienia i ogromnego zagubienia człowieka, zagubienia we własnym istnieniu.
Niezależnie w jakim miejscu się znajduję, cały czas pozostaję w tym samym miejscu. Cały czas jest to moje „tutaj i teraz”.
Patrzę na ludzi i widzę, że mają zawiązane oczy, potykają się o swoje istnienia, krzyczą na siebie i strasznie się boją.
Tak łatwo jest zobaczyć sens, początek i koniec. Wystarczy odpowiednio spojrzeć, by wszystkie elementy układanki, zwanej życiem, ułożyły się w jedną całość.
Patrzę i widzę otwierającą się wieczność, moje ja: pełne, spokojne, szczęśliwe, pełne moje „jestem”, pełne moje „żyję”. Patrzę i widzę przeogromną, nieskończoną miłość Boga.
Świat to gra, która rządzi się swoimi prawami i tak jak wszyscy podlegam tym prawom. Nazywamy to rzeczywistością. Nie jestem od niej oderwany, wiem jednak, że ta rzeczywistość jest tylko jedną z wielu. Prawa tu obowiązujące nie są ani wieczne, ani niezmienne.  Dotyczą tylko tego miejsca, miejsca, które, jak nam się wydaje, jest wszystkim, co istnieje.

sobota, 27 czerwca 2020

10 lutego 2010


POSŁUCHAJ UWAŻNIE

Posłuchaj uważnie. Jesteś. Ty jesteś. Drzewa są. Niebo jest. Ludzie są. Bóg jest. Drzewo jest, bo je widzisz, możesz poczuć dotykiem, możesz poczuć jego zapach, możesz usłyszeć, jak szumi na wietrze. To wszystko wiesz, bo tak mówią ci twoje zmysły. Przyjmujesz to z fakt, pewnik. Tymczasem jaką masz pewność, że to drzewo jest takie, jakie je widzisz?
Rzeczywistość, która cię otacza, przyjmujesz jako obiektywną. Tymczasem jest to tylko rzeczywistość widziana twoimi oczami. Ktoś inny to samo postrzega zupełnie inaczej.

piątek, 26 czerwca 2020

9 lutego 2010

-Gdzie jesteś?
-Jestem tutaj.
-Tutaj, to znaczy gdzie?
-?
-Czy jesteś w tym samym miejscu co to drzewo, które widzisz?
-Nie.
-Czy jesteś w tym samym miejscu, co twoje ciało?
-???
-Popatrz uważnie. Z jakiego punktu to wszystko widzisz?
-...ze środka siebie, z wewnątrz, gdzieś z głębi…
-Zaobserwuj to miejsce.
-Nie rozumiem…
-Powiedz: „jestem tutaj” i zwróć uwagę na samą głębię swojej istoty.
-!!!
-Tak, to ty. To właśnie ty. Ten, który siedzi za sterami tego dziwnego pojazdu, zwanego ciałem, to właśnie Ty. Wiesz, jaką moc daje ta świadomość? Ta moc zwycięża strach, wszelką niepewność, wszelkie zwątpienie.
-Czuję się rewelacyjnie, cudownie…
-Odkryłeś właśnie istotę człowieczeństwa! Brawo, cieszę się, że udało ci się to zrobić. Tak niewielu dochodzi do tego etapu…
-Przecież wszyscy przeczuwają, że to coś jest…
-Tak, ale nawet nie próbują tego sprawdzić. Prawda, że to fascynujące? Ty jesteś wewnątrz, a cały świat na zewnątrz. Ty jesteś tu, a drzewo tam – poza tobą. Ja jestem tobą. Jesteśmy czymś, czego jeszcze nie rozumiesz.

czwartek, 25 czerwca 2020

8 lutego 2010

Im bardziej zanurzam się w moim tu i teraz, tym bardziej dostrzegam dwupłaszczyznowość mojego życia. Dwa sposoby patrzenia na ten świat, sprawiają, że jeszcze bardziej zaczyna mnie on zadziwiać. Jedne rzeczy zaczynam rozumieć, natomiast inne stają się jeszcze bardziej niejasne. Otrzymuję odpowiedzi, ale codziennie powstaje co raz więcej pytań. Rozumiem już, że szczęście nie leży poza mną, lecz we mnie. Jest mi dane od urodzenia. Zaczynam rozumieć, że prawdziwe bogactwo i prawdziwa obfitość nie zależą od stanu posiadania, ale od sposobu parzenia na świat. Jeżeli przyjrzysz się uważnie, zobaczysz ogrom bogactwa, które zostało ci dane zupełnie za darmo. Jego wartość można ocenić tylko i wyłącznie poprzez bardzo uważne patrzenie.
Życie na pewno nie jest tym, czym je widzimy na co dzień, nie jest tym, co próbują nam wmówić media, nie jest tym, co słyszymy od innych ludzi. Życie jest tym, co podpowiada mam nasze serce, co widzi nasze wewnętrzne oko – nasza dusza. Patrzymy i wydaje się nam, że widzimy wszystko. Gdybyśmy widzieli wszystko, bylibyśmy bezgranicznie szczęśliwi, i to już, teraz, w tej chwili. Jeżeli cierpimy, znaczy to, że jesteśmy ślepi, zamknięci, odizolowani. Pewnego dnia stajesz na początku tunelu i nie masz pojęcia, dokąd on prowadzi.

środa, 24 czerwca 2020

7 lutego 2010

Przeszłość nie istnieje. Przyszłość nie istnieje. Istnieje tylko teraźniejszość. Przeszłość jest zapisem w twojej pamięci, przyszłość jest wyobrażeniem tego, co może, ale nie musi nadejść. Zarówno przeszłość jak i przyszłość istnieją tu i teraz, obydwie na raz w twojej głowie.
Niczego co było, nie możesz zabrać ze sobą inaczej, niż tylko w sobie, w swojej głowie. Żadnej chwili nie możesz zatrzymać dłużej, niż ponad tą sekundę, w której istnieje. Rzeczy, które widzisz codziennie, podróżują poprzez czas razem z tobą. Rzeczy, które widzisz dziś, nie są tymi samymi, które widziałeś wczoraj. Wszystko podlega prawom czasu. Wszystko, co widzisz dziś, jest inne, niż to, co było wczoraj. Ty też jesteś inny.
To jest podstawowe prawo Wszechświata, tego Wszechświata.

wtorek, 23 czerwca 2020

6 lutego 2010

Jesteś wyjątkowy, ponieważ tylko ty możesz przeżyć swoje życie w ten, a nie inny sposób. Jesteś wyjątkowy, ponieważ nikt inny nie może doświadczyć dokładnie tego samego, co ty. Jesteś wyjątkowy, ponieważ nikt inny nie widzi świata w taki sam sposób, w jaki ty go widzisz. Jesteś wyjątkowy, ponieważ nikt inny nie może być tobą. Jesteś wyjątkowy, ponieważ twój duch zamieszkał w twoim ciele, i tym samym cały świat obraca się wokół twojego istnienia. Twoje istnienie będąc tutaj i teraz tworzy centrum Wszechświata dla ciebie. Twoje ja istniejąc, sprawia również że istnienie całego Wszechświata ma sens. Sens ma piękno, którego doświadczasz dlatego, że jesteś. Możesz je doświadczyć na swój jedyny niepowtarzalny sposób.
Na tym polega twoja wyjątkowość, że jesteś, jaki jesteś, że widzisz to, co widzisz, i czujesz to, co czujesz.

poniedziałek, 22 czerwca 2020

5 lutego 2010


Odpowiedzi na najważniejsze pytania są tak oczywiste i naturalne, że trudno je zauważyć. Są jak tło, na które nie zwraca się uwagi. Absolutnie każdy  ma do nich dostęp, jednak większość ludzi tego nie widzi. Prawda przemawia ze wszystkiego, co istnieje. Wszyscy śpimy, wszyscy śnimy. Zabiegani rozwiązujemy nasze codzienne problemy, nie zwracamy uwagi na to, że to tylko gra. Zapominamy o tym, co najważniejsze: o nas samych.
Tymczasem wszystko jest względne, umowne. Na pozór wydaje się, że jest realne. Oczywiście, tu nie ma z czym dyskutować. Jest, ale tylko tu i teraz, w tej rzeczywistości. Prawa fizyki, relacje międzyludzkie, cywilizacja, wszystko to ma sens, dopóki istniejemy my sami. Kiedy odejdziemy, kiedy wszyscy odejdziemy, a kiedyś odejdziemy na pewno, odejdę ja i ty i nie zostanie nikt,  jaki to wszystko wtedy będzie miało sens? Spójrz z tej perspektywy. Co teraz ma sens? Co zabierzesz ze sobą?
Zostaliśmy wtłoczeni w nasze ciała, jak w zbyt ciasne ubrania. Tylko czasami zadajemy sobie pytanie: „co ja tutaj robię?”
Zostaliśmy wciśnięci w coś, co nazywa się rzeczywistością, ale każdy z nas na jakimś poziomie swojej świadomości wie, że to nie wszystko, że to, co widzi, nie jest całą prawdą.

niedziela, 21 czerwca 2020

4 lutego 2010

Każdy człowiek to odrębny wszechświat. Każdy człowiek zajmuje centralne miejsce w swoim wszechświecie. Od niego wszystko się zaczyna i do niego wraca. Mój świat dzieli się na dwie części: to, co wewnątrz i to, co na zewnątrz mnie. Obydwie części rządzą się innymi prawami. W obydwu jestem, obydwa są mną.
Jestem osadzony głęboko w sobie, nic nie może przejść do mnie poza odczuciami. Nikt nie może zrobić mi krzywdy, ponieważ jestem nieśmiertelny. Nic nie może mnie dotknąć, jeżeli sam na top nie pozwolę. Jestem obserwatorem, który żywi się uczuciami mojej ziemskiej powłoki. Po prostu jestem: osadzony głęboko wewnątrz i doświadczam, patrzę, słucham. Moje ciało jest moim ubraniem, przez nie mogę zamanifestować swoją obecność na ziemi.

Kim jestem?

Jestem miłością. Pochodzę ze świata czystej miłości. Jestem częścią miłości, ona mnie buduje i do niej wrócę. Jestem spokojem istnienia, oceanem wiary. Jestem umysłem bez ciała.

sobota, 20 czerwca 2020

3 lutego 2010

Czy ktokolwiek z ludzi wie, dokąd zmierza? Jesteśmy zatraceni w swoich małych celach. Idziemy przed siebie prosto, beznamiętnie, bezosobowo. Jesteśmy jak ławica ryb: poruszamy się w tym samym kierunku, z tą samą prędkością, staramy się na siebie nie wpadać. Jest dobrze, jest O.K., jednak żadna z owych ryb nie ma pojęcia, w jakim kierunku płynie cała ławica. To podstawowe pytanie, a pozostają jeszcze inne. Czy ławica musi płynąć? Dlaczego znalazła się w oceanie? Czy postać ryby jest dla niej właściwą? Co jest poza oceanem?

Wariactwo?

Może nie. Być może okaże się, że wszystko, co robisz, kim jesteś, co sobą reprezentujesz, nie ma sensu. Być może okaże się, że wszystkie twoje zabiegi, starania, wysiłek, że wszystko to poszło na marne.

piątek, 19 czerwca 2020

2 lutego 2010

Wszystko jest subiektywne do tego stopnia, że nawet nie wiem, czy to, co widzę, jest takie, jakie widzę. Nie wiem, czy mój umysł postrzegając rzeczywistość, widzi ją choćby trochę zbliżoną do oryginału. Być może jest tak, że nie ma żadnej rzeczywistości, że jest ona kreowana przez obserwatorów.  Gdyby nie było nikogo, kto mógłby ją podziwiać, gdyby nie było nikogo, kto mógłby stwierdzić jej istnienie, jaki były sens by była? Może nie byłoby nic?

czwartek, 18 czerwca 2020

1 lutego 2010


Granica prawdy leży na granicy szaleństwa. Zwykły szaleniec jest bliżej prawdy niż najbardziej praworządny obywatel. Tam, gdzie zaczyna się zwątpienie, zaczyna się przebudzenie. Świat nie jest doskonały. Materia zawiera wiele błędów i luk. Nie mogę jednak tego dostrzec, bo sam jestem zbudowany z owej materii. Mogę jednak wyciągnąć wnioski przyczynowo skutkowe.

środa, 17 czerwca 2020

31 stycznia 2010


Życie jest narkotykiem. Im więcej go zażywasz, tym bardziej jesteś od niego uzależniony. Im się nim głębiej zaciągasz, tym mniejszą masz świadomość, tego, co tak naprawdę z tobą się dzieje. Po prostu chcesz żyć, chcesz chłonąć go całym sobą, bez pamięci zatracić się w realności, nie pytając: „dlaczego?”
Wszystko, czego doświadczamy, może stać się dla nas narkotykiem. Jeżeli nie będziemy wobec siebie krytyczni, zatracimy się w tym, co robimy. Cywilizacja, ze wszystkimi dobrodziejstwami, jest jak opium. Może nas pochłonąć. Cała nasza kultura, religia to coś, co może zabrać nam „wzrok”. Ludzie są  „narkomanami”, lubią nimi być. Lubią dawać sobie codzienne „w żyłę”, by nie czuć bólu własnego istnienia.
Samo życie przyprawia nas o szaleństwo, ale być może, w tym szaleństwie jest metoda. Być może te wizje nieświadomości są sposobem naszej nauki, naszej rozmowy z Bogiem. Chodzi o to, by nawiązać z nim prawidłowe relacje. Chodzi o to, by nawiązać prawidłowe relacje ze światem i z innymi ludźmi. Masz doświadczać samego siebie. Masz stanąć oko w oko z tym, kim jesteś. Ma to do ciebie dotrzeć w najbardziej zrozumiały dla ciebie sposób. Wszystko inne jest tylko metodą, która ma opisać, to kim jesteś.

wtorek, 16 czerwca 2020

30 stycznia 2010


Kiedy wyjdę na dwór w gwiaździstą, letnią noc, znam porządek świata. Choćbym był na końcu galaktyki, zawsze jestem w centrum. Wokół mojej świadomości gromadzi się cały sens. To, że widzę, słyszę, mogę tworzyć koncepcje świata, sprawia, że ma sens wszystko, co istnieje. To ja jestem sensem. To moja świadomość jest sensem. Już samo pytanie o sens, nadaje ten sens, choćby był on niejasny. Wszechistnienie nie ma barw, to moje oczy je tworzą. Wszechistnienie nie zna pojęcia sensu, sens jest potrzebny mnie.

poniedziałek, 15 czerwca 2020

29 stycznia 2010


Całe rzesze zwykłych „Kowalskich” są jak te owce na pastwisku. Biorą udział w życiu, nie rozumiejąc go. Nie chcą go zrozumieć. Działają jak automaty, powtarzają schematy, działają na zasadzie akcji i reakcji. Dzieje się to bez zastanowienia, czy w szerszej perspektywie to, co robią, w ogóle ma jakiś sens. Świat w większości składa się z takich bezmyślnych owiec. Tylko nieliczni podejmują jakiekolwiek próby zastanowienia się nad tym pytaniem.

niedziela, 14 czerwca 2020

28 stycznia 2010


Każdy z nas jest niewolnikiem swojej jaźni,  każdy z nas jest niewolnikiem swojej rzeczywistości. Poruszamy się w ściśle określonych ramach, wyznaczonych przez naszą wiedzę i nasze przekonania. Smyczą, na której chodzimy, jest to, w co wierzymy. Naszą smyczą jest wiara odnosząca się do tego, co jest, a co nie jest możliwe.

sobota, 13 czerwca 2020

27 stycznia 2010


Jeżeli nie przyjmiesz pewnego sposobu myślenia, którego granice wykraczają poza to, co doczesne i niematerialne, zawsze będziesz czuł się samotny i opuszczony. To wrażenie będzie narastało. Będziesz miał poczucie, jakbyś pochodził z innego świata. Bardzo wiele aspektów tego, co widzisz, nie będzie miało dla ciebie sensu. Ludzie, na których patrzysz, będą wydawali ci się obcy. Będzie się rodzic w tobie co raz więcej pytań, na które nie będzie odpowiedzi.
Można łatwo uniknąć tego typu dylematów tak, jak czyni większość obywateli świata. Wystarczy zawęzić pole swojego postrzegania, ograniczyć to, co do ciebie dociera. Zawsze możesz zająć się tylko tym, co leży najbliżej ciebie. To proste, ale otumania i ogłupia.
Możesz też ciągle się oszukiwać, wynajdować substytuty sensu i szczęścia. W dzisiejszej rzeczywistości nie jest to trudne: telewizja, kolorowa prasa, gry komputerowe, i wiele, wiele innych. Wszystkie te rozrywki mają jedno zadanie: zająć twoją świadomość, odciągnąć od myślenia o sobie, o tym, kim jesteś i co tutaj robisz.
Innym sposobem radzenia sobie z własnym niepokojem jest ucieczka w pracę, karierę, poświęcenie całej uwagi i wszystkich sił wychowaniu dzieci. To też jest pewien sposób okłamywania samego siebie.
Jedyną receptą na szczęście i samorealizację jest ciągłe poszerzanie pola swojego postrzegania. Ujrzysz wtedy siebie we właściwym świetle a cały świat w odpowiednich proporcjach. Na wiele trudnych pytań znajdziesz odpowiedzi od razu. Choć nie wszystko będziesz umieć nazwać, zaczniesz więcej rozumieć. Uczucie bezpieczeństwa stanie się oczywiste i dostępne niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdziesz.
Świat widziany z szerokiej perspektywy wydaje się pełny, harmonijny, wszystkie, nawet najdziwniejsze zjawiska znajdują swoje uzasadnienie. Wszystkie elementy są ze sobą powiązane a życie, istnienie staje się muzyką graną przez gigantyczną orkiestrę. Zanika uczucie rozdarcia i osamotnienia, a pojawia się błogie poczucie głębokiej jedności ze wszystkim, co istnieje. Nikt nie zapewni ci szczęścia, możesz to zrobić jedynie ty sam. Możesz to uczynić przez zmianę sposobu myślenia i postrzegania świata.

piątek, 12 czerwca 2020

26 stycznia 2010

Nieobecny

Dłonie kładę na ziemi suchej
I słucham.
Tak jak nieme jest niebo
To niebieskie, niedaleko, obok,
Tak jak prosi mnie sobą,
Bym został,
Ciszą rozpościeram niemoc.
Źle mi bez niej,
Utykam swą duszą,
Padam na kolana i płaczę.
Puste słowa rozpościeram w sobie
I szepczę.
Jestem nieobecny,
Kiedy nie mam w serca dłoniach,
Życia w skroniach,
Miłości w sobie.
Zapominam te słowa proste,
Takie dzikie,
Krzakiem róży zarosłe.
Nie wiem,
gdzie ich iście spadną.
Nie chcę zbierać rosy
W naczynie puste.

czwartek, 11 czerwca 2020

25 stycznia 2010

Codziennie, jak fala tsunami, uderza cię twoja rzeczywistość. Zostałeś wrzucony do tygla wydarzeń, nagle znalazłeś się w centrum twojego istnienia. Twój świat krzyczy na ciebie, byś biegł. Więc biegniesz, biegniesz coraz szybciej. Obok widzisz innych, próbujących złapać swoje marzenia. Nikt nie zadaje pytań: 
Po co to wszystko? 
Co ja tutaj robię? 
Po co biegnę? 
Czy muszę tak biec? 
Te pytania są nieprzyzwoite. Przecież jest tyle do zrobienia..., trzeba działać, reagować na pojawiające się wciąż nowe wyzwania i zagrożenia. To jest gra o dynamicznej akcji, niepozostawiająca miejsca na wątpliwości. 
Życie stymuluje cię na zasadzie kija i marchewki. Jesteś jak ten osiołek w zaprzęgu: przed sobą widzisz marchewkę a za sobą kij. Masz tylko jeden kierunek marszu. Twój wzrok skupiony jest na najbliższym celu. Wiesz, że nie możesz się zatrzymać. Z czasem zaczynasz wątpić, czy coś takiego, jak wolność istnieje. Przyznanie się do tego, że przez większość swoich dni gnałeś jak głupi, bez celu, jest bardzo bolesne.

środa, 10 czerwca 2020

24 stycznia 2010

Jestem tak doskonale zjednoczony, tak doskonale wpasowany w ten świat, że chwilami, mimo szczerych chęci, nie potrafię spojrzeć na niego z zewnątrz. Teraz zdaję sobie sprawę z faktu, dlaczego dla tak wielu ludzi już samo dopuszczenie do świadomości takiej możliwości wydaje się wręcz absurdalne.
Gdyby nie moje wcześniejsze doświadczenia, mógłbym zupełnie zwątpić w istnienie tej gry. Uświadamiam sobie, jak ważne jest zaangażowanie ciała, umysłu i duszy oraz pełna akceptacja zasad rządzących tym światem. Faktem jest, że im głębsze wejście w scenariusz życia, tym trudniej dostrzec nieścisłości i niedociągnięcia. Im lepszym jesteś graczem, tym mniej masz wątpliwości co do zasadności tej gry.
Większość z nas nienawidzi, złorzeczy, boi się go, albo je kocha i uwielbia, ale jednocześnie żywi zagorzały, wręcz skrajny fanatyzm w stosunku do swojego życia. Cała współczesna cywilizacja skupiona jest na tym, co doczesne. Panuje wśród nas kult życia. Dlatego uświadomienie ludzkości, jak mały jest to świat, jest jak zwrócenie do siebie dwóch magnesów tymi samymi biegunami. Im bardziej naciskasz, tym większy stawiają opór.

wtorek, 9 czerwca 2020

23 stycznia 2010

Wiem, że JESTEM.

Rysunek na szkle
Niosę w dłoniach,
Obraz malowany deszczem.
Wkładam w mój oddech
Krople słów.
Wpadają w me serce
I nie wiem
Ile ich jeszcze będzie
Dziś i jutro.
Pali się lampka
W kapliczce moich oczu niebem,
Dymi piekłem.
Niespokojny jestem,
Drżę na wietrze,
Bo wiem, że JESTEM.

poniedziałek, 8 czerwca 2020

22 stycznia 2010

Śmierć nie jest wszystkim. Duch, który po nas pozostaje, nie jest ostatecznym bytem. Duch, dusza jest jednym z poziomów bytności. Nie może być i nie jest niczym ostatecznym. Świat po śmierci nie jest światem ostatecznym, jest jednym z wielu poziomów. To lżejsza jest jego forma. Kiedy pozostawiamy nasze ciało materialne i obecny świat, odchodzimy coraz dalej, do coraz lżejszej formy. Kolejno łączymy się z innymi bytami, tracąc swoją indywidualność, aż w końcu stajemy się jednością ze wszystkim, co jest i tym, czego jeszcze nie ma, aż w końcu uświadamiamy sobie, że jesteśmy Nim.

niedziela, 7 czerwca 2020

21 stycznia 2010

Kropla po kropli

Powoli jak deszcz
Wypełnia mnie
Jedność w całości.
Kropla po kropli
Płynie przez duszę
Przenika jak mgła
Wilgotnym dotykiem zabiera.
Cisza wielka jak łąka
Drży i opada bez szans
Bez cienia, bez słowa umyka.
Już jest, choć dawno znikła.
Jak blask księżyca
W lustrze odbity
Bez słowa spowita. 
Już nie ma już drzew
I burza ucichła
Woda wciąż płynie, 
Lecz mnie już brak.
Jest tylko cisza,
Brzask i wiatr.

sobota, 6 czerwca 2020

20 stycznia 2010

Wbrew pozorom ludzie nie są tym, czym myślą, że są. Każda istota, która porusza się po tej ziemi, jest pasożytem. Jesteśmy rodzajem energii, informacji, zbiorem ściśle zindywidualizowanych posiadających własną świadomość i wolę programów. W pewnym sensie niewiele różnimy się od tych, które pracują w naszych komputerach. Religie świata próbując nazwać ten fenomen, nazwały go duszą, a w psychologii funkcjonuje termin „ego”.
Zamieszkujemy poszczególne ciała, które gwarantują nam kontakt ze światem realnym. Tworzymy z nimi jedną całość, istniejąc jakby w symbiozie. W żaden sposób nie jesteśmy w stanie samodzielnie zaistnieć w tym świecie. Bez naszych ciał ten świat byśmy przenikali na wskroś, bez jakichkolwiek ograniczeń. Nie bylibyśmy w stanie go poczuć w taki sposób, w jaki czujemy go teraz. Jesteśmy tworem, który pochodzi spoza tej rzeczywistości. Nasza prawdziwa forma w niczym nie przypomina tej formy, jaką reprezentujemy teraz.
Tak naprawdę poza tym światem, wszyscy stanowimy jeden organizm. Ten świat umożliwia nam istnienie w wielu jednostkach równocześnie. W ten sposób mogliśmy stworzyć naszą cywilizację, kulturę, religie, całą mozaikę ludzkości. Wojny, głód i inne tragedie to nie wynik ślepego losu a jedynie naszej wolnej woli.
Podział na indywidualne jednostki umożliwił nam odbiór niewyobrażalnej ilości informacji, doznań i doświadczeń.
Ceną za indywidualne istnienie jest utrata znacznej części ogólnej świadomości. Każda istota, zanurzając się przez ludzkie ciało w realnym świecie, traci kontakt z resztą organizmu. Niewielka część, która pozostaje, objawia się w postaci przeczuć, wewnętrznego głosu, sumienia, czy innych odczuć. Uświadamiając sobie to, kim naprawdę jesteśmy jasno widać, że cały świat porusza się w błędnym kierunku. Za bardzo dbamy o rozwój techniki, prawie całkowicie zapominamy o duchowości. I nie chodzi tu o bierne słuchanie tego, co powie ksiądz, czy psycholog. Chodzi o nas.
W pewnym momencie świat dotrze do granicy, gdzie będzie musiał zawrócić albo sam się unicestwi. Czy tego chcemy, czy nie będziemy światkami rewolucji, która odmieni oblicze nas samych.

piątek, 5 czerwca 2020

19 stycznia 2010

Moje JA nie jest moim ciałem. Moje JA nie jest moim mózgiem. Moje JA nie jest moim umysłem. Moja osobowość jest niematerialna. Nie jestem częścią mojej osobowości, to moja osobowość jest częścią mnie. Nie jestem częścią mojego umysłu, to umysł należy do mnie i podlega mojej kontroli.
Moje istnienie zawdzięczam mojemu ciału. Moje ciało odżywia i dotlenia mój mózg. W moim mózgu tworzy się mój umysł. Mój umysł kreuje moją osobowość. Moja osobowość stwarza środowisko do powstania mojego „ja”.

czwartek, 4 czerwca 2020

18 stycznia 2010

Kiedy zatrzymasz się w pędzie, zrozumiesz, że każdy człowiek żyje na granicy dwóch światów: materialnego i niematerialnego. Każdy człowiek jest węzłem łączącym dwie odrębne przestrzenie. Jego ciało i to, co na zewnątrz to materia. Jego myśli, uczucia i to, kim jest wewnątrz to duch. W materii jest zanurzone nasze ciało. Codziennie bombardują je miliony doznań. W lęku, rozpaczy walczymy o przetrwanie, o zachowanie istnienia. Całkowicie zatracając się w materii, zapominamy o duchu.
Tymczasem duch to połowa nas, połowa tego, kim jesteśmy. Bez niego nigdy nie będziemy pełnią. Bez niego błądzimy, tracimy sens. Bez niego nigdy nie znajdziemy kierunku, zdani na miotające nami wydarzenia.
Nie trzeba się modlić, nie trzeba chodzić do kościoła, by odnaleźć swojego ducha. My jesteśmy modlitwą, nasze myśli i uczucia. My jesteśmy kościołem, to jest w nas. Wystarczy się zatrzymać i pomyśleć.
Każdy człowiek to odrębny wszechświat. Każdy człowiek zajmuje centralne miejsce w swoim wszechświecie. Od niego wszystko się zaczyna i do niego wraca.
Mój świat dzieli się na dwie części: to, co wewnątrz mnie i to, co na zewnątrz. Obydwie części rządzą się innymi prawami, w obydwu jestem, obydwa są mną. Jestem osadzony głęboko w sobie. Nic nie może dotrzeć do mnie poza odczuciami. Nikt nie może zrobić mi krzywdy, ponieważ jestem nieśmiertelny. Nic nie może mnie dotknąć, jeżeli sam na to nie pozwolę. Jestem obserwatorem, który żywi się uczuciami mojej ziemskiej powłoki. Po prostu jestem osadzony głęboko wewnątrz, doświadczam, patrzę, słucham. Moje ciało jest moim ubraniem, przez nie mogę zamanifestować swoją obecność na Ziemi.

środa, 3 czerwca 2020

17 stycznia 2010

Wszystko, co widzimy, czego dotykamy, jest atrapą, informacją, programem. Nawet my sami, nasze ciała. Wszystko jest płaskie. Wszystko jest płaskie, tak samo jak płaski jest trójwymiarowy Wszechświat. Wydaje się nam, że jest inaczej, ale tylko dlatego, że nigdy nie mamy okazji spojrzeć na ten świat z innej perspektywy. Wystarczy uświadomić sobie fakt, że śmierć i narodziny to nic innego jak drzwi prowadzące do innego wymiaru. Każdy przekracza je dwa razy, ale nikt nie pamięta, co było za nimi.
Rodząc się, dostajemy czystą kartę, pakiet pełnych możliwości, niezanieczyszczony wspomnieniami sprzed i poza bramy. Wszystko po to, byśmy mogli, bez obciążeń, tworzyć nową historię.

wtorek, 2 czerwca 2020

16 stycznia 2010

Rzeczywistość, którą postrzegamy, jest jak powierzchnia wody, granica bez wymiaru. Wszystko, co postrzegamy naszymi zmysłami, rozchodzi się tylko wzdłuż i wszerz w ramach tej granicy. Niemniej nasza świadomość nie podlega tym ograniczeniom, wykracza ona zarówno do góry jak i do dołu. Patrzymy na życie dwuwymiarowo, płasko. Widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć.
Nigdy nie ujrzymy niecki terenu o powierzchni kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych, dopóki nie wzniesiemy się w na orbitę Ziemi. Nigdy nie ujrzymy prawdziwej natury życia, dopóki nie obejmiemy świadomością dostatecznie dużego jej wycinku, a kiedy raz nam się już to uda, bez trudu będziemy mogli wędrować na dowolnie wybraną wysokość i widzieć to, czego inni nie widzą.
Z tej wysokości nasze problemy, kłótnie i wojny, choćby nie wiem jak duże, przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie ma znaczenia to, gdzie się urodziłeś i ile w życiu osiągniesz, w końcu, ile dóbr zgromadzisz. Jesteś tu przez bardzo krótką chwilę. Odejdziesz, nim się zorientujesz, że jesteś. To, co osiągnąłeś, zostawisz. Dobrze o tym wiesz. Z tej wysokości dostrzeżesz, że cała ludzkość jest jednym, wielkim organizmem.
Każdy z nas, po części jest swoimi rodzicami, dziadkami, pradziadkami. Wędrując w czasie, okaże się, że wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni. Trzeba tylko spojrzeć dostatecznie wysoko.
Idąc dalej, wznosząc się coraz wyżej i wyżej zrozumiesz, że wszystko, co żyje, jest jedną i tą samą istotą. Każdy z nas ma w sobie 95% genów dowolnego organizmu na Ziemi. Niezależnie od tego, czy jest to prymitywne zwierzę, grzyb, czy roślina.
Patrząc z jeszcze większej wysokości, dostrzegamy, że wszystko, czego dotykamy, wszystko, co widzimy to jedno i to samo. Wszystko, co jest, składa się bowiem z dokładnie tych samych atomów: ja, ten komputer, a także powietrze, którym oddycham. Każdy atom, z którego jestem zbudowany, mógł tworzyć kiedyś innego człowieka, zwierzę, roślinę czy rzecz. Kiedy odejdę, oddam swoje atomy Ziemi, by mogła zbudować z nich kiedyś coś innego. Wszystko, co jest, to harmonijny, nieustanny proces przemian. I tylko to się liczy: być, podlegać zmianom, kwitnąć, obumierać i rodzić się na nowo. Z tej wysokości dobro i zło to jedno. To dwie strony tej samej rzeczy.

poniedziałek, 1 czerwca 2020

15 stycznia 2010


Świat jest bardzo drogą zabawką dla nas wszystkich. Jest to coś pomiędzy grą, filmem i snem, który sami tworzymy. Przy czym wszystko, co widzimy, co jest obok, blisko i daleko jest elementem tej gry. Nawet nasze ciała są wykreowane z elementów tego świata, tej gry.
Każdy z nas siedzi głęboko w swojej jaźni, jak widz, pilot statku, uczestnik seansu, gracz. Celem jest dostarczenie nam emocji. Są nam potrzebne zarówno te pozytywne, jak i te negatywne. To tak jak z oglądaniem horroru, przecież czasami lubimy się bać. W naszej naturalnej postaci i naszej prawdziwej rzeczywistości nie mamy możliwości tworzenia relacji i odczuwania. Nie mamy ciała i całkowicie niezależnej jaźni, osobowości. Łączymy się wzajemnie w jeden byt. Możemy ogarnąć sobą cały wszechświat, być jednocześnie w wielu miejscach, ale nie mamy możliwości tworzenia związków, kochania czy nienawidzenia. Nie mamy możliwości podejmowania niezależnych, indywidualnych decyzji. Świat jest po to, by każdy mógł poczuć się jak Bóg, by każdy mógł zająć się kreacją, dawaniem i braniem.
Jesteśmy ślepi i nie widzimy tego, jak jest naprawdę, ale tak ma być. Chodzi o to, by gra była realistyczna. Każdy dzień dostarcza nam tyle emocji, że nie mamy czasu zastanowić się, po co to wszystko. Każdy z nas przeżywa swój indywidualny film, kocha, bawi się płacze, złości się i nienawidzi, buduje i burzy. I tak film toczy się, życie płynie. Dopiero kiedy na ekranie pojawi się napis „koniec gry”, odrywamy oczy od ekranu, wstajemy od konsoli i wychodzimy z kina, mamy możliwość przedyskutowania i ocenienia tego co obejrzeliśmy, co nam się przytrafiło.
Będąc tutaj, na swój sposób próbujemy zrozumieć to, co się z nami dzieje. Tworzymy naukę, religię, szukamy. Dopiero nie dawno zrozumieliśmy, że mamy nad tą grą kontrolę i to całkowitą. Minie jeszcze trochę czasu nim opanujemy sterowanie tym snem. Ten proces już się zaczął.