czwartek, 20 sierpnia 2020

6 kwietnia 2010

 NIE TRAĆ CELU.


Nigdy nie możesz tracić z oczu swojego celu, choćby był odległy i w tej chwili nieosiągalny. Zrozum, jesteś jak rozbitek na odległych wodach oceanu. Jeśli nie będziesz widział, chociaż skrawka lądu, utoniesz. Perspektywa, choćby bardzo odległej, wyspy, do której możesz dopłynąć, da ci ogromną siłę. Po pierwsze będziesz wiedział, że jest nadzieja, ląd, na który możesz wyjść. Po drugie będziesz znał kierunek, czyli każdy kolejny metr będzie cię do twojego celu przybliżał. Po trzecie będziesz miał świadomość, że w końcu tam dotrzesz, że jeśli dasz z siebie więcej, nastąpi to szybciej.

Niezamożnym obywatelom wydaje się, że ci, którzy coś w życiu osiągają, robią to skokowo. Pomyślą o czymś i już to mają. Prawda jest taka, że do każdego spełnionego marzenia, do każdego osiągniętego celu, wiedzie pewna droga: czasami dłuższa, czasami krótsza. Jest to droga działań fizycznych, twoich decyzji każdego dnia, ale jest to, przede wszystkim droga wewnętrznych przemian, zmiany sposobu myślenia,  zmiany perspektywy postrzegania.

Wyjaśnimy to w ten sposób. Wydaje ci się, ze twoja psychika jest jednorodna i niepodzielna. Nic bardziej mylnego. Wewnątrz twojej głowy mieszka, przynajmniej parę, bardzo różniących się od siebie osób. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo walczą ze sobą o dostęp do twojej świadomości. W ciągu dnia kilka lub kilkanaście razy jesteś kimś innym i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. Każda z twoich osobowości ma inne potrzeby, inne poglądy na świat, inne pragnienia i marzenia.

Czy nie zdarzyło ci się czasem sprzeczać samemu ze sobą? Czy czasami nie mówisz do siebie tak, jakbyś coś komuś tłumaczył? Czy nigdy nie złościłeś się na siebie krzycząc w duchu? To jest właśnie twój wewnętrzny konflikt, taka wojna domowa. Z drugiej jednak strony, wiesz przecież, że aby coś osiągnąć, potrzebna jest zgoda i współdziałanie. Żadna armia nie wygra wojny, jeśli nie będzie w niej dyscypliny. Żadna ekipa nie zbuduje domu, jeśli każdy z murarzy będzie chciał budować coś innego. Zatem jak osiągnąć wewnętrzne porozumienie?

Jesteś jak państwo. Każda z twoich osobowości to obywatel. Twoja nadrzędna jednostka to prezydent. Musisz tak ustawić swoje cele, by spełniały oczekiwania jak największej grupy twoich obywateli, lub ich przekonać. Tylko wtedy możesz zrealizować swoje życiowe dzieło. Im większe i bardziej ambitne, tym większej synergii i harmonii będzie wymagało.

To, co napisałem jest podstawą do osiągnięcia czegokolwiek: począwszy od celów poznawczych, poprzez dbanie o rozwój fizyczny i duchowy, aż do realizacji tych najbardziej praktycznych, czyli finansowych i pozycji społecznej. U większości ludzi każda z osobowości ciągnie ten wózek życia w zupełnie inną stronę. Każda z osobowości pragnie zrealizować się samodzielnie.

Często zdarza się tak, że rano jesteś pełen energii i dokładnie wiesz co trzeba robić, a po południu nic już ci się nie chce, jesteś kompletnie zagubiony, szukasz oparcia w innych ludziach. Tak naprawdę i rano, i po południu byłeś kimś innym. Co zatem robić?

Rozmawiaj ze sobą jak najczęściej. Staraj się poznać swoje osobowości, poznać ich charaktery, upodobania i temperamenty. Słuchaj uważnie co mają do powiezienia, a zorientujesz się, że mówią różnymi głosami. Na pewno poznasz „tyrana”, który rządzi wszystkimi, „naukowca”, „lękliwe dziecko”, albo zupełnie kogoś innego. To ty najlepiej wiesz, kto w tobie mieszka. Postaraj się znaleźć wspólne rozwiązania. Wyznacz cele w taki sposób, by chociaż częściowo, każda z twoich osobowości poczuła się spełniona. Pamiętaj: to, co nazywasz szczęściem, jest sumą zadowolenia każdej z twoich osobowości. Jeżeli którąś zaniedbasz, będzie działała na twoją niekorzyść. Systematycznie i po cichu będzie sabotowała każde twoje działanie. Jednak, jeśli uda ci się porozumieć, wszystko, do czego się dotkniesz będzie przychodziło dwa razy łatwiej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz