JADĘ SAMOCHODEM.
Jadę samochodem, przytłoczony własnymi myślami i problemami. Jestem zmęczony, zdenerwowany, wypełnia mnie nieokreślony, podświadomy lęk. Mam wrażenie, jakby całe moje życie nie było nic warte, bez sensu. Czuję się przytłoczony, wszystko mnie denerwuje.
Nagle przypominam sobie pewne ćwiczenie. Wypowiadam na głos słowa: „Przeszłość nie istnieje. Przyszłość nie istnieje. Nie ma mnie w mojej przeszłości. Nie ma mnie w mojej przyszłości. Istnieje tylko ta chwila, ten moment, ta sekunda. Tylko teraz żyję, tylko teraz odczuwam, tylko teraz doświadczam.”
W tym momencie zaczyna dziać się coś dziwnego. W ciągu paru minut przygnębienie znika. Rozluźniam się i odprężam. Odczuwam przyjemny skopuj. Czuję miękkość fotela pod moimi plecami. Odczuwam przyjemne przeciążenia na zakrętach, czuję zapach powietrza wpadającego przez nawiew. Dziwny zapach pieczonych ziemniaków.
Mówię dalej: „Przybyłem, by kochać. Przybyłem, by doświadczać. Przybyłem, by widzieć piękno, które mnie otacza. Nie ma nic, prócz tego miejsca. Nie ma nic, prócz tej chwili.”
W tym momencie wszystkie światła ulicy, latarnie, plakaty, reflektory aut, światła w oknach i na podwórkach – wszystko to rozbłysło podwójną siłą. Nagle otoczyła mnie feeria barw, od pomarańczowej, poprzez czerwoną, zieloną, blado-błękitną, aż do różowego. Jednocześnie zacząłem odczuwać stan euforii. Śmieję się do siebie jak głupi, z moich oczu płyną łzy. Muszę się zatrzymać. Dobrze, że jadę sam, inni mogliby pomyśleć, że coś brałem, albo mi odbiło. Tymczasem myślę jaśniej, niż kiedykolwiek wcześniej. Moje doznania są w dwójnasób intensywne. To, czego doświadczam w tej chwili to coś w rodzaju olśnienia, oślepienia samym tylko życiem.
Stoję pod drzewem, jest mokre. Jego konary i gałęzie lśnią w pomarańczowym świetle latarni. Z jego gałązek zwisają girlandy kropel. Niemalże czuję każdą rzecz, którą widzę.
Nagle odzywa się we mnie głos, zbudowany z moich myśli, ale wiem, że nie mój. Ja sam nie wymyśliłbym tego wszystkiego. Niemal namacalnie słyszę jego niski ton przeniknięty spokojem:
„Nie musisz cierpieć, nie musisz cierpieć ponad miarę. Nie musisz cierpieć ponad to, co jest konieczne. Jeżeli uznasz, że nie chcesz tego cierpienia, nie musisz go odczuwać. Jeżeli uznasz, że twoje cierpienie przynosi więcej szkody niż pożytku, w każdej chwili możesz je przerwać. Jeżeli uznasz, że to, co czujesz niczego cię nie uczy, możesz to wymazać. To, co się dzieje na zewnątrz ciebie, może cię dotknąć tylko wtedy, jeżeli na to pozwolisz.
To ty tworzysz swoje uczucia i w każdej chwili możesz je zmienić. To nie ludzie cię ranią, a ty sam. To nie sytuacje są dla ciebie przykre, a ty sam. Ty sam decydujesz co sprawi ci przykrość. Ty sam decydujesz, jak wielką przykrość ci sprawi. Popatrz teraz na świat moimi oczami i usłysz moimi uszami, poczuj go tak, jak ja go czuję. Zawsze możesz do tego wrócić. W każdej chwili jestem dla ciebie dostępny. Słuchaj mnie, a nie zbłądzisz.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz