środa, 29 stycznia 2020

17 listopada 2009



Zapytaj kogoś:
-Dlaczego podjąłeś tą pracę?
Od razu padnie odpowiedź:
-Aby utrzymać rodzinę, wykształcić dzieci i tak dalej… 
Kiedy spytasz:
-W jakim celu kupiłeś samochód?
Na odpowiedź nie będziesz czekał zbyt długo.
A teraz zapytaj dowolnego człowieka:
-Po co żyjesz?
Najprawdopodobniej, nie doczekasz się żadnej odpowiedzi.
A teraz zastanów się, dlaczego ci wszyscy ludzie we wszystkich innych kwestiach tak bardzo rzeczowi, w tej jednej, jedynej, nie potrafię się odnaleźć?
-Dlaczego pytasz mnie o sens życia? To absurdalne. 
Zobaczysz wzruszenie ramionami i zakłopotanie. Naukowcy od samego początku zajmują się poszukiwaniami w różnych, niejednokrotnie bardzo wąskich dziedzinach, ale jeszcze nikomu nie udało się, chociażby na trochę, zbliżyć do wyjaśnienia tej zagadki. Różne religie mielą ten temat od samego początku swojego istnienia, ale zamiast wyciągnąć konkretne wnioski, używają go do manipulacji tłumem. 
To nieprawda, że nie wiesz jaki jest sens twojego życia. Każdy z nas ma, chociażby mgliste, pojęcie na ten temat. Kiedy umiera dziecko, rodzice mówią:
-Nie mogę sobie tego wyobrazić. To przekracza moje pojmowanie świata.
Nie zdają sobie sprawy, że w tym właśnie momencie dotarli do prawdziwego sensu. Dotarli do granic tego, co ludzkie, granic poza którymi, jest już tylko Bóg. Co w takim momencie robią zwykli ludzie?
Dyskutują. Dyskutują zamiast się wyciszyć. W tym momencie powinni usłyszeć odpowiedź, ale oni nie słuchają. 
Czasami zatrzymaj się i wsłuchaj w samego siebie. To, co chce do ciebie przemówić, nie posługuje się słowami, a jednocześnie zawiera w sobie wszystkie słowa i pojęcia na raz. Odpowiedź jest tam gdzie jest cisza. 
Czy nie jest tak, że stojąc na progu drzwi, twój strach nie pozwala ci ich otworzyć?




wtorek, 28 stycznia 2020

16 listopada 2009



Świat się zmienia. Systemy upadają, a na ich miejsce powstają nowe, bardziej skomplikowane. Całe państwa znikają z map Świata i powstają nowe. Ludzie wynajdują lekarstwa na groźne choroby, a co jakiś czas paraliżuje nas wiadomość o jeszcze groźniejszych i bardziej zjadliwych wirusach. Codziennie powstają nowe wynalazki, by żyło się nam lepiej i wygodniej. 
Tymczasem każdy dzień przynosi informacje o nowych okropnościach. Dokonywane są coraz bardziej zuchwałe i bestialskie mordy, w których giną, już nie pojedyncze osoby, ale całe rodziny, społeczności, narody. 
Rodzice coraz więcej pracują, by zapewnić swoim dzieciom jak najlepszy start, a dzieci w coraz młodszym wieku popadają w nałogi, co raz częściej popełniają samobójstwa.
Świat się zmienia w coraz szybszym tempie. Jedno pokolenie nie rozumie drugiego. Starsi ludzie nie potrafią odnaleźć się na ulicy i w biurze. Dzisiejszy człowiek traci orientację w rzeczywistości, którą sam stworzył. 
Dokąd to nas wszystkich zaprowadzi? Kiedy wreszcie zrozumiemy, że to błędny kierunek? Kiedy dotrze do nas, że tempo życia nas przerosło?
Kiedy patrzę ludziom w oczy, widzę w nich lęk. Maskują go pod uśmiechem, fałszywą pewnością siebie, ironią, sarkazmem. Wychodzi on jednak pod postacią stresu i agresji. 
Kiedy patrzę ludziom w oczy widzę w nich zwątpienie w sprawiedliwość Świata, w sens istnienia, w miłość Boga. Kiedy patrzę ludziom w oczy widzę w nich ogromne zagubienie. 
Pod pozorem pewnych siebie biznesmenów, policjantów, żołnierzy kryją się małe, wystraszone dzieci, które nie wiedzą, jak i po co, się tutaj znalazły. Wystarczy zadać jedno trafne pytanie a gubią się jak przedszkolaki.
Dlaczego w dzisiejszym świecie jest tak wiele hipokryzji, modne są silne przebojowe charaktery a w domu, po kątach, z bólu gryziemy palce i płaczemy?

15 listopada 2009



Patrzę wokół i widzę proces narodzin i śmierci. Ludzie przychodzą i odchodzą. Rodzą się, dorastają, wychowują dzieci. Nikt nie pyta, jaki to wszystko ma sens? A to jest ważne pytanie. 
Bez tego pytania podobni jesteśmy do sprawnie działających maszyn, robotów zaprogramowanych tak, by wydać potomstwo i utrzymać się przy życiu do czasu, kiedy będzie samodzielne. 
Obserwuję, jak starsi ludzie czekają na śmierć. Patrzą, jak dni przeciekają im przez palce, jak ciągle powtarzają, że trzeba będzie zabierać się z tego świata. Jedynym ich sposobem na życie, jedyną filozofią jest narzekanie na to, jak los ich okrutnie potraktował. 
Mówią wtedy: "jakie to życie jest niewdzięczne"
Dzieci, które wypuścili w świat, wnuki, których się dochowali nie rekompensują tego poczucia straty. Przeszli przez życie i nie wiedzą w jakim celu. Przeszli przez zestaw swoich doświadczeń i nie widzą ich sensu.
Każdy z nas będzie kiedyś stary. Czy kiedyś, tak samo, będziemy obwiniać wszystko i wszystkich za swoje krzywdy? Czy powtórzymy ich schemat? Czy może, już teraz, lepiej jest zadać to pytanie? Po co żyję? Jaki jest sens tego, co robię? 
Tak bardzo staramy się być lepsi od naszych rodziców, lepiej się urządzić, mieć więcej pieniędzy, żyć wygodniej..., ale tak naprawdę, im bardziej się staramy, tym dokładniej powtarzamy ten wzorzec. Jest tylko jego lepsza jego wersją.
Po co to wszystko? Jaki sens ma ta cała mordęga? Przecież i tak kiedyś wszyscy umrzemy. Każdy ma tą pewność. 
Popatrz na swoje życie. Co zrobiłeś do tej pory? Co dalej zamierzasz robić? Czy życie to taka kiepska mydlana opera, taki serial - tasiemiec?
Jeżeli teraz nic z tym nie zrobisz, nie podejmiesz żadnego działania - to TAK! Taka jest prawda.
Dlaczego tak wielu ucieka od tego oczywistego faktu? Dlaczego większość ludzi nawet nie chce o tym słyszeć? Ktoś zrobił nam wszystkim niesamowity kawał, prawda? Ktoś wsadził nas do beczki zwanej światem i patrzy, czy się pozabijamy. No tak, można powiedzieć, że ten ktoś ma niezły ubaw. Gdzieś z ukrycia obserwuje jak się mordujemy, jak dzień po dniu krzywdzimy się do łez, jak zadajemy sobie rany, jak tłuczemy się z własną niemocą, z własnymi myślami.
Uczestniczymy w dziwnym tańcu, tej procesji, kuriozalnej ceremonii. Nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje. Boimy się zapytać o tą prawdę, bo mogą uznać nas za wariatów. Ktoś każe ci skakać po gorącej blasze, a ty skaczesz, bo myślisz, że inaczej nie można. 

STOP! TO PRZECIEŻ NIEPRAWDA! 

Kto ci powiedział, że z tego słoja nie ma wyjścia?! To wyście istnieje i nie jest to śmierć. 

Wyjściem jest PRZEBUDZENIE. 

Prawda leży w każdym z nas. Wszyscy znamy odpowiedź, wszyscy mamy dostęp do wszystkich odpowiedzi. Najważniejsze w jest to, że jeśli zainicjujemy ten proces, będzie on postępował samoistnie. 
Przebudzenie jest czymś cudownym, czymś, na co każdy człowiek instynktownie czeka. Przebudzenie jest całkowitym spełnieniem. Przebudzenie jest druga stroną medalu życia. Nagle uświadamiasz sobie, że jesteś dzieckiem Wszechświata, wędrowcem przez wieczność, że nie masz początku i końca. 
Nagle uświadamiasz sobie, że jedyną rzeczą, której tak naprawdę pragniesz jest miłość. Miłość czysta bezinteresowna, miłość do wszystkich i wszystkiego. 
Nagle uświadamiasz sobie jedność z każdym człowiekiem, z każdą rzeczą na tym świecie. 

PO PROSTU JESTEŚ.

Cały Świat skazany jest na odkrycie tej prawdy. Każdy z ludzi (sam) musi w końcu do niej dojść.