Jestem sam.
Trochę jednak,
śmieszy mnie ten
trójkołowy rower,
w którym wiozę życie.
Trochę popsułem smak wiśni sprzed lat,
smak śliwek zdaje się mdły.
Przeprowadziłem ślepą duszę
bezpiecznie na skwer,
I co?
Nikt nie przyszedł.
Taki pusty jest ten świat, że strach.
Góruje nade mną szare niebo,
jakby z błota, bez postaci.
Gdzie raj?
Otworzyli mi oczy, uszy słyszą,
I co?
Jestem sam.
Być może to śmieszne,
bo stada trupów kroczą co dnia
przez ulice co się zwą miastem,
lecz to chłam, fasada,
Gdzie duch?
Być może wciąż śnię,
być może ten cyrk stworzyłem sam.
Sprawili mi świat z pytań bez dna,
powołali mnie, ubrali w ciało, kazali iść,
zostawili i jestem sam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz