poniedziałek, 17 sierpnia 2020

3 kwietnia 2010

 ZAPYTAŁEM GO WPROST.


Zapytałem go wprost:

-Po co żyjesz?

Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Myślał, że to jakiś żart, że go w coś wkręcam. Powtórzyłem więc:

-Jaki sens ma twoje istnienie?

Cisza. Nie potrafił powiedzieć nic. Za to jego kolega był bardziej śmiały. 

-No, żyję, żeby mieć trochę przyjemności.

Przyjemności?

-No, kolega lubi wypić, to sobie wypije, ...albo zapalić fajka, albo iść na baby, no nie?! – zaczęli się śmiać.

-Żyjesz po to, żeby pić i palić?!

-No, a po co się żyje??? Nie tylko po to? Żeby pracować???

Zrozumiałem, że nie otrzymam jasnej odpowiedzi.

-Wiecie, to jest pytanie retoryczne, - kontynuowałem łagodząc temat. -  Chodzi o to, by być bardziej świadomym.

-Świadomy to jestem kiedy nie ćpam. No wtedy jestem świadomy! – To miał być taki żart, żaden z nich nie był narkomanem.

Uderzyła nie ich całkowita ignorancja, a jednocześnie zagubienie wywołane w zetknięciu z tym pytaniem. Miałem wrażenie, że patrzę na ludzi przed chwilą wyrwanych z głębokiego snu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz