ZAPYTAŁEM GO WPROST.
Zapytałem go wprost:
-Po co żyjesz?
Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Myślał, że to jakiś żart, że go w coś wkręcam. Powtórzyłem więc:
-Jaki sens ma twoje istnienie?
Cisza. Nie potrafił powiedzieć nic. Za to jego kolega był bardziej śmiały.
-No, żyję, żeby mieć trochę przyjemności.
Przyjemności?
-No, kolega lubi wypić, to sobie wypije, ...albo zapalić fajka, albo iść na baby, no nie?! – zaczęli się śmiać.
-Żyjesz po to, żeby pić i palić?!
-No, a po co się żyje??? Nie tylko po to? Żeby pracować???
Zrozumiałem, że nie otrzymam jasnej odpowiedzi.
-Wiecie, to jest pytanie retoryczne, - kontynuowałem łagodząc temat. - Chodzi o to, by być bardziej świadomym.
-Świadomy to jestem kiedy nie ćpam. No wtedy jestem świadomy! – To miał być taki żart, żaden z nich nie był narkomanem.
Uderzyła nie ich całkowita ignorancja, a jednocześnie zagubienie wywołane w zetknięciu z tym pytaniem. Miałem wrażenie, że patrzę na ludzi przed chwilą wyrwanych z głębokiego snu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz