Prościej by było
Spadam snem wiecznym
w otchłań czarną,
dobrym słowem, cichym dotykiem,
niebem, co opowiada,
że tylko nieskończoność
nie zgaśnie pod stopą nicości.
Tylko głosem bez echa
można zabrać sobą
drzewa i trawę zieloną.
Prościej by było
stokrotnie otworzyć wrota piekieł,
wprowadzić grono niegodnych do stołu Ojca!
Prościej by było nic nie robić,
by trwać i być
sprawdzonym równaniem, wzorem!
Lecz pewnie jeszcze długo liczyć będą me myśli
i ważyć serce.
Po co głodzić miłość,
skoro grać mi nie chcą oczy przy Tobie?!
Na poczekaniu mi odetną mowę,
co orężem jest nieodzownym,
by zatracić przepaść, która dzieli ludzi,
by poskromić wroga nocą.
Czy mam nie dać jej wygubić?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz