JAKI JEST TWÓJ OBRAZ BOGA?!
Być może czytając to ogarnie cię głęboki, podświadomy lęk, zareagujesz ironią, sarkazmem, pustym śmiechem. Stwierdzisz, że tego nie rozumiesz, że to jest głupie i bez sensu. Czy naprawdę, czy naprawdę nie rozumiesz słów, które są tutaj napisane? Może jest tak, że doskonale je rozumiesz, że przenikają cię do głębi, ale boisz się je zaakceptować, przyjąć do wiadomości. To zmusiłoby cię do zmiany twoich poglądów, do głębokiego przebudowania twojego spojrzenia na świat, na to co cię otacza. Być może to zmusiłoby cię do zmiany wszystkiego, w co wierzysz. Być może twój świat, tak misternie budowany, po prostu zawaliłby się. Tak wiele wysiłku wkładasz w to by świat nie bolał, a teraz to wszystko miałoby runąć.
Jaki jest twój obraz Boga? Jaki jest twój obraz świata?
Bóg – cukierkowa postać, starszy pan z siwą brodą namalowany na staroświeckim, tandetnym obrazie twojej babci. Bóg ze świętych obrazków, o którym się mówi w twoim kościele jakoś tak płytko, bezosobowo. Słowa o nim płyną obok ciebie, nudzą, czujesz, że cię nie dotyczą. Twój bóg, który o tobie zapomniał, pozostawił cię samego na tym świecie. Pozostawił cię samego z twoimi problemami.
Zbudowałeś swój świat z prostych uogólnień, półprawd, półsłówek. Odgrodziłeś się od przepaści, od pustki setką spraw do załatwienia, niepewnymi zasadami, zwątpieniem, złością... Tym samym odgrodziłeś się od niego. On jest poza granicą tego, co ci znane, twojego zrozumienia. Jeżeli wejdziesz z nim w kontakt zażąda cię całego, bez reszty. Zażąda byś oddal mu wszystko. Tego się boisz!
On chce by każdy człowiek miał o nim pełną wiedzę, z nim pełny, bezpośredni kontakt. Tę wiedzę umieścił we wszystkim, co jest: w tobie, w twoich bliskich, w twoich przyjaciołach i twoich wrogach. Tę wiedzę umieścił w błękitnym niebie, w drzewie, w kropli wody płynącej po szybie i twoich słonych łzach, łzach, które ronisz w chwilach zagubienia. Najprostszy z nim kontakt, to zatrzymać się wpół drogi i słuchać. Kiedy idziesz, stań, zamknij oczy i przestań myśleć. Zatrzymaj potok rozbieganych, nerwowych myśli. Słuchaj. Jego głos płynie z głębokiej otchłani twojej osoby, spoza granic tego, co znasz, tego, co ludzkie. Jego słowa różnią się od twoich słów od wszystkiego, co znasz, aczkolwiek używa tych samych pojęć i wyrażeń. By je zrozumieć, nie potrzebujesz przewodnika.
Nastaw swój odbiornik na jego fale. Przestań się bać, a zrozumiesz swoje miejsce na tym świecie, swoją misję i drogę. Zrozumiesz powiązania między ludźmi i zdarzeniami. Świat przestanie być kiczem, a muzyką, która z niego płynie kakofonią. Ujrzysz przecudowny, przepiękny obraz malowany jego ręką. Usłyszysz najwspanialszą, filharmoniczną muzykę. Zrozumiesz, że nie jesteś głupim robakiem, tylko cudownym motylem, stworzonym do szczęścia, szczęścia, które możesz mieć za darmo, szczęścia, które możesz mieć w całości, którego nie musisz ścigać.
Otwórz swojego ducha, otwórz swoje serce i umysł. Daj się poprowadzić bez pomocników, bez mistrzów w uniformach. Kochaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz