czwartek, 30 lipca 2020

16 marca 2010

Samobójstwo.




Stali na rogu ulicy i się całowali. Robili to ostentacyjnie, bez skrępowania, wręcz bezwstydnie. Ona wisiała mu na szyi, on obejmował ją w pasie. W tym widoku nie byłoby nic zdrożnego gdyby nie ich wiek. Mieli po czternaście lat!!!

Ona o ciemnych falowanych włosach, dobrze rozwinięta, umalowana jak dorosła kobieta, z wielkimi kolczykami w uszach. On dosyć wysoki, jak na swój wiek wyglądał bardzo poważnie. Od dłuższego czasu byli parą i lubili to pokazywać.

Rodzice dziewczyny byli rozwiedzeni, ale ojciec często odwiedzał córkę. Matka większość dnia była w pracy, w wychowywaniu wnuczki pomagała babcia.

Któregoś dnia dotarła do mnie wiadomość, że Ania popełniła samobójstwo. Powiesiła się we własnym domu. Tego dnia wcześniej wróciła ze szkoły, nikogo nie zastała. Znalazła ją mama po powrocie z pracy.

Z relacji bliskich wynika, że Ania już wcześniej miała próby samobójcze. Była pod stałym nadzorem psychologa. Tym razem, prawdopodobnie sytuacja ją przerosła. Zaszła w ciążę, w szkole koledzy się z niej śmieli, zaczęli dokuczać.

Sprawą tego samobójstwa szczegółowo przyglądała się policja. Chłopak Ani, jak wynika z nieoficjalnych informacji, był dealerem narkotyków. Prawdopodobnie zmuszał ją do brania, czasami zastraszał.

Zarówno Anię jak i jej rodzinę dosyć dobrze znałem i często widywałem na ulicy. Ania zawsze uśmiechnięta, uprzejma, mówiła dzień dobry. Jedynie w ciągu ostatnich paru tygodni zrobiła się taka, jakaś nerwowa i arogancka. Wtedy to zaczęła oficjalnie pokazywać się z tym chłopakiem. 

Jej samobójstwo było dla mnie ogromnym szokiem, przecież to jeszcze dziecko! Jak to możliwe, że społeczeństwo dopuszcza do sytuacji, w których już czternastolatki targają się na własne życie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz