czwartek, 23 lipca 2020

9 marca 2010


ŚWIĘTA




Święta. Okropna bieganina. Tyle sprzątania. Cały dom trzeba „przewrócić do góry nogami”. No i gotowanie, zakupy, by stół był bogaty i nikomu niczego nie brakowało. Choinka, no oczywiście, jakżeby inaczej?! Przecież to dla dzieci. Cały nastrój. Te świecidełka, migające lampki. No i prezenty, najważniejsze! Bez prezentów nie może przecież się obejść. MP-czwórka, cyfrówka, komputer, czy rolki.., trudny wybór. Cała rodzina się zjedzie. Na stole, oczywiście, coś mocniejszego! No bo jak to? Jeszcze by się obrazili. W telewizji obejrzy się jakiś dobry film, gdzieś między programami „przeleci” kolęda. Do kościoła? Pasterka? A, kto chodzi na pasterkę? Wszyscy są przecież już, co nieco, pomęczeni.  No, może niektórym udaje się zebrać i poczłapać. Zioną tacy później kapustą i grzybkami ze słoiczka, no i tym pół litra, które wcześniej wypili. Prześpi się taki zmęczony człowiek, gdzieś z tyłu na ławce. Jak ksiądz tak nudzi, to oczy same się zamykają. No, denerwujące jest to, że czyjeś bachory odpaliły petardę prawie w drzwiach świątyni. Co poniektórych wyrwało z przyjemnych sennych marzeń.
Te święta! Kupa leżenia, obżarstwa i pijaństwa. No, co! Przecież nam wolno! Nie! Cały rok człowiek haruje to sobie teraz może pozwolić. Co poniektórzy jeszcze zdążą zrobić jakąś awanturkę, inni zarzygać podwórko. Albo jeszcze lepiej: zwalić się jak prosię pod stół, tak że do wyra trzeba ich jak worki z kartoflami zaciągać. Bóg?! Jaki Bóg? A, coś tam się narodziło... w jakiejś szopie. Fajny obrazek, taki jak z tej pocztówki, cośmy ją cioci wysyłali. Polewaj, szwagier, polewaj!
Czy ta opowieść ci coś mówi? Może z czymś ci się kojarzy? Zastanów się. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz