Paranoja istnienia. Kiedy stałem nad przepaścią.

niedziela, 19 lipca 2020

5 marca 2010


Poeta.


Trzepie się motyl klatce,
puka do drzwi pobudką.
Porannym ptakiem
kwiat się rodzi, drży. 
Pada słowem
do stóp płasko poeta.
Zebrać to szczęście
w dwie garście i połknąć, 
tak marzy. 

Autor: Ron Himeros o 13:32
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety: moje wiersze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta (Atom)

O mnie

Ron Himeros
Wyświetl mój pełny profil

Archiwum bloga

  • ►  2021 (19)
    • ►  stycznia (19)
  • ▼  2020 (249)
    • ►  grudnia (30)
    • ►  listopada (30)
    • ►  października (31)
    • ►  września (30)
    • ►  sierpnia (31)
    • ▼  lipca (31)
      • 17 marca 2010
      • 16 marca 2010
      • 15 marca 2010
      • 14 marca 2010
      • 13 marca 2010
      • 12 marca 2010
      • 11 marca 2010
      • 10 marca 2010
      • 9 marca 2010
      • 8 marca 2010
      • 7 marca 2010
      • 6 marca 2010
      • 5 marca 2010
      • 4 marca 2010
      • 3 marca 2010
      • 2 marca 2010
      • 1 marca 2010
      • 27 lutego 2010
      • 26 lutego 2010
      • 25 lutego 2010
      • 24 lutego 2010
      • 23 lutego 2010
      • 22 lutego 2010
      • 21 lutego 2010
      • 20 lutego 2010
      • 19 lutego 2010
      • 18 lutego 2010
      • 17 lutego 2010
      • 16 lutego 2010
      • 15 lutego 2010
      • 14 lutego 2010
    • ►  czerwca (30)
    • ►  maja (21)
    • ►  lutego (12)
    • ►  stycznia (3)

Etykiety

  • INNI NA TEN TEMAT
  • moje wiersze
Motyw Okno obrazu. Obsługiwane przez usługę Blogger.