Paranoja istnienia. Kiedy stałem nad przepaścią.

piątek, 17 lipca 2020

3 marca 2010


Byłoby prościej.


Oto dziś
zamknęła się
krawędź równania.
Otwartych oczu dzień
jest cały rozpięty. 
Skoro ma być
jak jedwab cienki
byłoby prościej objąć
złączyć sobą nicość,
poczuć sens oddechu na kwiatach,
niż płakać,
płakać i wyć jak wiatr posępny. 

Autor: Ron Himeros o 13:16
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety: moje wiersze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta (Atom)

O mnie

Ron Himeros
Wyświetl mój pełny profil

Archiwum bloga

  • ►  2021 (19)
    • ►  stycznia (19)
  • ▼  2020 (249)
    • ►  grudnia (30)
    • ►  listopada (30)
    • ►  października (31)
    • ►  września (30)
    • ►  sierpnia (31)
    • ▼  lipca (31)
      • 17 marca 2010
      • 16 marca 2010
      • 15 marca 2010
      • 14 marca 2010
      • 13 marca 2010
      • 12 marca 2010
      • 11 marca 2010
      • 10 marca 2010
      • 9 marca 2010
      • 8 marca 2010
      • 7 marca 2010
      • 6 marca 2010
      • 5 marca 2010
      • 4 marca 2010
      • 3 marca 2010
      • 2 marca 2010
      • 1 marca 2010
      • 27 lutego 2010
      • 26 lutego 2010
      • 25 lutego 2010
      • 24 lutego 2010
      • 23 lutego 2010
      • 22 lutego 2010
      • 21 lutego 2010
      • 20 lutego 2010
      • 19 lutego 2010
      • 18 lutego 2010
      • 17 lutego 2010
      • 16 lutego 2010
      • 15 lutego 2010
      • 14 lutego 2010
    • ►  czerwca (30)
    • ►  maja (21)
    • ►  lutego (12)
    • ►  stycznia (3)

Etykiety

  • INNI NA TEN TEMAT
  • moje wiersze
Motyw Okno obrazu. Obsługiwane przez usługę Blogger.