Rzeczywistość, którą postrzegamy, jest jak powierzchnia wody, granica bez wymiaru. Wszystko, co postrzegamy naszymi zmysłami, rozchodzi się tylko wzdłuż i wszerz w ramach tej granicy. Niemniej nasza świadomość nie podlega tym ograniczeniom, wykracza ona zarówno do góry jak i do dołu. Patrzymy na życie dwuwymiarowo, płasko. Widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć.
Nigdy nie ujrzymy niecki terenu o powierzchni kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych, dopóki nie wzniesiemy się w na orbitę Ziemi. Nigdy nie ujrzymy prawdziwej natury życia, dopóki nie obejmiemy świadomością dostatecznie dużego jej wycinku, a kiedy raz nam się już to uda, bez trudu będziemy mogli wędrować na dowolnie wybraną wysokość i widzieć to, czego inni nie widzą.
Z tej wysokości nasze problemy, kłótnie i wojny, choćby nie wiem jak duże, przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie ma znaczenia to, gdzie się urodziłeś i ile w życiu osiągniesz, w końcu, ile dóbr zgromadzisz. Jesteś tu przez bardzo krótką chwilę. Odejdziesz, nim się zorientujesz, że jesteś. To, co osiągnąłeś, zostawisz. Dobrze o tym wiesz. Z tej wysokości dostrzeżesz, że cała ludzkość jest jednym, wielkim organizmem.
Każdy z nas, po części jest swoimi rodzicami, dziadkami, pradziadkami. Wędrując w czasie, okaże się, że wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni. Trzeba tylko spojrzeć dostatecznie wysoko.
Idąc dalej, wznosząc się coraz wyżej i wyżej zrozumiesz, że wszystko, co żyje, jest jedną i tą samą istotą. Każdy z nas ma w sobie 95% genów dowolnego organizmu na Ziemi. Niezależnie od tego, czy jest to prymitywne zwierzę, grzyb, czy roślina.
Patrząc z jeszcze większej wysokości, dostrzegamy, że wszystko, czego dotykamy, wszystko, co widzimy to jedno i to samo. Wszystko, co jest, składa się bowiem z dokładnie tych samych atomów: ja, ten komputer, a także powietrze, którym oddycham. Każdy atom, z którego jestem zbudowany, mógł tworzyć kiedyś innego człowieka, zwierzę, roślinę czy rzecz. Kiedy odejdę, oddam swoje atomy Ziemi, by mogła zbudować z nich kiedyś coś innego. Wszystko, co jest, to harmonijny, nieustanny proces przemian. I tylko to się liczy: być, podlegać zmianom, kwitnąć, obumierać i rodzić się na nowo. Z tej wysokości dobro i zło to jedno. To dwie strony tej samej rzeczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz