Większość ludzi żyje pomiędzy niedaleką przeszłością i dosyć bliską przyszłością. Jednak myliłby się ktoś, kto sądzi, że jest to teraźniejszość. Świat, w którym porusza się większość z nas, to mieszanina wspomnień (najczęściej tych gorzkich) oraz lęków o przyszłość i mglistych planów. Po wielokroć roztrząsamy, to co się stało, błądzimy we wspomnieniach albo lękamy się o to, co będzie. Lękamy się o to, czy starczy od pierwszego do pierwszego, co przyniesie dzień jutrzejszy, najbliższy tydzień. Przy rozwiązywaniu naszych problemów nie potrafimy ogarnąć świadomością całego życia. Koncentrujemy się tylko na pewnych jego fragmentach. Nigdy też tak naprawdę nasza świadomość nie skupia się na tym, co jest teraz, na chwili obecnej.
Jemy śniadanie, ale nie czujemy jego smaku, bo akurat czytamy gazetę. Nie widzimy drzew, kwiatów, padający deszcz jest dla nas tylko utrapieniem. Nie widzimy nieba, gwiazd. Nie słyszymy szumu wiatru, śpiewu ptaków. Nie potrafimy zobaczyć swojego życia w korelacji z innymi zjawiskami. Nie potrafimy spojrzeć na siebie z perspektywy „tu” i „teraz”. Miotamy się w swoim własnym świecie, próbując znaleźć rozwiązania swoich problemów. Nie potrafimy wyjść poza plątaninę wlanych myśli. Czujemy się przytłoczeni tym, co nazywamy naszą rzeczywistością.
Prawda jest jedna i zadziwiająco prosta. Istnieje tylko ta chwila, ta sekunda, ten moment. Żyję tylko teraz, tylko teraz jestem. Przeszłość nie istnieje, to tylko wspomnienia. Nie da się już jej zmienić. Nasze wspomnienia nie są przeszłością, to tylko nasze myśli. Przyszłość także nie istnieje, jej jeszcze nie ma. Nasze wyobrażenia nie są przyszłością. Jeszcze nikt nigdy jej dokładnie nie przewidział. Wszystko może się zdarzyć. Nie ma mnie ani w mojej przeszłości, ani w mojej przyszłości.
Rzeczywistość to niewiarygodnie cienka struna przemieszczająca się w czasie. Moim największym problemem nie są okoliczności zewnętrzne, ale ja sam. Skoro moje życie toczy się tu i teraz, jedyne, nad czym mam kontrolę, to moje nastawienie do tego co się dzieje. Żyjąc w przyszłości, której jeszcze nie ma albo w przeszłości, która jeszcze nie nadeszła, tracę to, co najbardziej cenne, to, co istnieje naprawdę: moją teraźniejszość.
Chwil, którymi mógłbym się cieszyć, a się nie cieszę, życia, którego mógłbym świadomie doświadczyć, a pozwalam mu przeciekać przez palce, nikt mi już nie zwróci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz