poniedziałek, 11 maja 2020

24 grudnia 2009


Świat się zmienia. Systemy upadają, na ich miejsce powstają nowe, bardziej skomplikowane. Całe państwa znikają z mapy Świata, a na ich miejsce powstają nowe. Ludzie wynajdują lekarstwa na groźne choroby, a co jakiś czas paraliżuje nas wiadomość o jeszcze groźniejszych i bardziej zjadliwych wirusach. Codziennie powstają nowe wynalazki, by żyło się nam lepiej i wygodniej. Tymczasem każdy dzień przynosi informacje o nowych okropnościach. Dokonywane są coraz bardziej zuchwałe i bestialskie mordy, w których giną już nie pojedyncze osoby, ale całe rodziny, społeczności, narody. Rodzice coraz więcej pracują, by zapewnić swoim dzieciom jak najlepszy start, a dzieci, w coraz młodszym wieku popadają w nałogi, coraz częściej popełniają samobójstwa.
Świat się zmienia w coraz szybszym tempie. Jedno pokolenie nie rozumie drugiego. Starsi ludzie nie potrafią odnaleźć się na ulicy i w biurze. Dzisiejszy człowiek traci orientację w rzeczywistości, którą sam stworzył. Dokąd to nas wszystkich zaprowadzi? Kiedy wreszcie zrozumiemy, że to błędny kierunek? 

Kiedy dotrze do nas, że tempo życia nas przerosło?!

Kiedy patrzę ludziom w oczy, widzę w nich lęk. Maskują go pod uśmiechem, fałszywą pewnością siebie, ironią, sarkazmem. Wychodzi on jednak pod postacią stresu i agresji. Kiedy patrzę ludziom w oczy, widzę w nich zwątpienie w sprawiedliwość Świata, w sens istnienia, w miłość Boga. Kiedy patrzę ludziom w oczy, widzę w nich ogromne zagubienie. Pod pozorem pewnych siebie biznesmenów, policjantów, żołnierzy kryją się małe, wystraszone dzieci, które nie wiedzą jak i po co się tutaj znalazły. Wystarczy zadać jedno trafne pytanie, a gubią się jak przedszkolaki.
Dlaczego w dzisiejszym świecie jest tak wiele hipokryzji, modne są silne przebojowe charaktery a w domu, po kątach, z bólu gryziemy palce i płaczemy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz