czwartek, 12 listopada 2020

20 sierpnia 2010

Piątek


Kraty. 


Kraty,

szare i brudne,

ustawiłem,

bezpiecznie,

daleko,

od anioła

w białym płaszczu,

by nie widział

diabłów i poczwar

we mnie.

Posadziłem kwiaty,

tak jak to robię codziennie,

by pachniały,

bym myślał,

że jestem w niebie.

Do pomocy szukam

bliźniego,

by postawić

pomnik życiu.

Stawiam

ławki i stołki

na łące,

by wygodnie

było śpiewać.

Płacze dusza

we mnie,

bo samotna,

a drzwi zamknięte.

Gdzie ten klucz?

Gdzie woźny poszedł?

Wołam Panie pomóż!


Copyright J.G. 06.10.2004.


Wszelkie prawa zastrzeżone.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz