Piątek
Kraty.
Kraty,
szare i brudne,
ustawiłem,
bezpiecznie,
daleko,
od anioła
w białym płaszczu,
by nie widział
diabłów i poczwar
we mnie.
Posadziłem kwiaty,
tak jak to robię codziennie,
by pachniały,
bym myślał,
że jestem w niebie.
Do pomocy szukam
bliźniego,
by postawić
pomnik życiu.
Stawiam
ławki i stołki
na łące,
by wygodnie
było śpiewać.
Płacze dusza
we mnie,
bo samotna,
a drzwi zamknięte.
Gdzie ten klucz?
Gdzie woźny poszedł?
Wołam Panie pomóż!
Copyright J.G. 06.10.2004.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz