niedziela, 29 listopada 2020

14 września 2010

Wtorek


Do końca.


Słowa

zatopione w marzeniach

świtem

zbudzą cię do życia,

śpiewasz

dźwiękiem fanfar

w mej głowie,

ciepłym echem

w mych uszach.

Jak noc

malowana

czarnym atramentem,

blaskiem gwiazd

odbitym w twych oczach,

tonę

w twych objęciach ciepłych,

zasypiam

w ramionach głębokich.

Tak niewiele

trzeba do szczęścia,

jedno słowo

milsze niż inne,

jeden oddech

drżącymi ustami

wypisany

na moich plecach.


Copyright J.G. 20.06.2003.

Wszelkie prawa zastrzeżone.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz