Wtorek
Do końca.
Słowa
zatopione w marzeniach
świtem
zbudzą cię do życia,
śpiewasz
dźwiękiem fanfar
w mej głowie,
ciepłym echem
w mych uszach.
Jak noc
malowana
czarnym atramentem,
blaskiem gwiazd
odbitym w twych oczach,
tonę
w twych objęciach ciepłych,
zasypiam
w ramionach głębokich.
Tak niewiele
trzeba do szczęścia,
jedno słowo
milsze niż inne,
jeden oddech
drżącymi ustami
wypisany
na moich plecach.
Copyright J.G. 20.06.2003.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz