niedziela, 17 stycznia 2021

15 stycznia 2011

Sobota


Ofiara 


W jednej z najbardziej wyczerpujących publikacji dotyczących urazu, jakie opublikowane zostały w ostatnich dziesięcioleciach, Judith Herman pisze, że sednem doświadczenie ofiary jest brak możliwości obrony. Obrona lub ucieczka to naturalne tendencje w sytuacji zagrożenia. Pojawiają się więc reakcje, które sprzyjają podjęciu takich zachowań: pobudzenie, skoncentrowanie na chwili obecnej, strach i złość (Herman, 1998, s.45). W sytuacji ofiary reakcje te okazują się bezużyteczne. Mobilizacja, koncentracja i emocje nie spełniają swej funkcji, co nie znaczy, że znikają. Jednak – niewykorzystane – tracą sens i możliwość zastosowania. „Każdy z elementów zwykłej odpowiedzi na zagrożenie, utraciwszy swą funkcjonalność, ma tendencję do utrzymywania się w wynaturzonej formie jeszcze długo po przeminięciu bezpośredniego niebezpieczeństwa” (op. cit., s. 45). Peter Levine (1997) posuwa się jeszcze dalej twierdząc, że traumatyczne symptomy „nie są spowodowane przez ‘czynnik wywołujący' sam w sobie. Wyrastają z zamrożonej, pozostałej energii, która nie została wykorzystana i rozładowana” (Levine, 1997, s.19 – tłum. aut.). 

Traumatyczne doświadczenie narusza podstawowe poczucie autonomii i integralności, a czasem wręcz poczucie, że się naprawdę istnieje. Mówiąc metaforycznie, rola ofiary jest czarną dziurą, ziejącą pustką, nicością. Obrona czy jakakolwiek satysfakcjonująca reakcja jest niedostępna. Lub, być może, nie ma nikogo, kto mógłby tę reakcję wziąć w swoje ręce i wykonać. Ja się rozpadło, a jeszcze nie ukonstytuowała się żadna rola zastępcza. Na krótką chwilę lub na długo znika główna instancja integrująca całość funkcji psychicznych.

W tej sytuacji ofiary stają niejako „obok” swego doświadczenia. Mówi się więc o oddzieleniu, odcięciu i dystansie (Mindell, 1995, wyd. pol. 1998; Szymkiewicz-Kowalska i Duda, 2003). Urywa się kontakt ze znanym, przewidywalnym światem, ale także z własnymi odczuciami, tak jakby ofiara stawała się obcym sobie aktorem, a nie podmiotem rozgrywających się wydarzeń. 

Wiąże się to z utratą poczucia sprawczości i kontroli, doświadczaną jako bezsilność i bezradność. Niemoc jest drugim, poza doświadczeniem pustki, podstawowym elementem doświadczenia ofiary. „Nic nie mogłem zrobić.” „Jeżeli próbowałabym się bronić, byłoby jeszcze gorzej.” Kontinuum siły i słabości rozpada się na dwa bieguny: cała moc jest po drugiej stronie, w doświadczeniu ofiary pozostaje tylko bezsilność. 

Bezradność, ból, lęk to doświadczenia, które łączą się z rolą ofiary. Chcemy czy nie, stanowią one część ludzkiego losu. Nieprzyjęte, odrzucane przez nas samych, zatrzymują w nas energię. Zamknięte w dawnych historiach budują scenariusze, gdzie ofiara staje się rolą złożoną i niejednoznaczną. Niezgoda na to doświadczenie w połączeniu z nastrojem bezsilności tworzą drugą stronę roli ofiary. 

W opisach wzorców czy archetypu „ofiary jako roli” pojawiają się dwa bieguny: z jednej strony cierpienie i bezradność, z drugiej – używanie tegoż cierpienia i bezradności dla osiągnięcia określonych celów. Kiedy rola ofiary wychodzi poza ewidentną sytuację przemocy i utrzymuje się w innych warunkach, ofiara nadal nie ma kontaktu ze swoją siłą. Poszukuje jej oskarżając i obwiniając. To daje jej namiastkę siły.


Bogna Szymkiewicz - MITYCZNI GOŚCIE W PRZESTRZENI ZRANIENIA 

(rozdział z książki „Zranione stany świadomości” – książka ukazała się w roku 2006)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz