Trochę za mało.
Trochę za mało
błyszczę pokorą.
Nieopodal drzewa rośnie
me słońce kapryśne.
Trochę za mało śpiewam,
deszczem szepczę,
niebem opowiadam.
Nieopodal duszy
uśmiech mój leży,
bezsensowny,
głupi,
nawet się nie poruszy.
Trochę za mało rozumiem
powietrze,
które wdycham.
Nie umiem klaskać,
jak małpa w klatce,
miny wydziwiać.
Nieopodal serca
prawda spoczywa,
mogiłą przygasłą
zapomnienia się skryła.
Trochę za mało podziwiam
dni deszczowe i pluchę.
Trochę za mało
umiem być sobą.
Trochę za mało
rozumiem płomień,
co w dłonie mi dano.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz