Niemy człowiek.
Nie mam już nic.
Zieloną duszą płynę,
jako niemy człowiek,
wybucham słońcem,
drobiną atomu się staję:
niczyj, błahy, bezdomny.
Powiew wiatru mnie opluł,
zamieszkał we mnie las pusty.
Idę ścieżką bez podpisu,
a cisza szepcze wokoło,
kroki me liczy.
Rozmawiam z wiatrem,
wytykam błędy palcem
spycham na margines
istnienie jego…
...i będę cichy,
spokojny,
nie tak prawdziwy
jak me dłonie…
Wierzę w pokorę myśli,
w słowa bez miary proste
i w duszę,
co kwitnie na wiosnę.
Copyright J.G. 06.10.2004.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz