Śmierć bliźniego w ludzkim rozumieniu jest ogromną stratą, niepotrzebnym cierpieniem, faktem, którego nie rozumiemy i którego panicznie się boimy. Ta sama śmierć w pojęciu boskim jest błogosławieństwem i darem dla tych, co jeszcze żyją. Ból, cierpienie i rozpacz związana z utratą bliskiej, kochanej osoby jest jak krzyk, który potężnym echem odbija się w naszych sercach, by ukazać ich prawdziwe oblicze. Jeżeli jest to nagła śmierć młodej osoby, która jeszcze nie poznała życia, jest ona jak błyskawica, która potrafi oświetlić nie tylko najbliższych, ale i całą okolicę: znajomych sąsiadów, a nawet obcych ludzi. Jest to jak nagłe przywrócenie nas do pionu, pokazanie kto jest panem na tej ziemi, ukazanie prawdziwej roli człowieka, przypomnienie podstawowych prawd i zasad. Zadając sobie pytanie: „dlaczego?” uświadamiamy sobie fakt, że życie jakie prowadzimy jest płytkie, bardzo powierzchowne, pozbawione głębszego sensu, ładu i poczucia sprawiedliwości.
Uświadomienie sobie, że to co robimy nie ma sensu jest pierwszym krokiem do uzdrowienia naszych dusz i serc. Oto stoję w obliczu większej prawdy, dociera do mnie, że to co widzę i robię, to tylko niewielki fragment rzeczywistości. I to właśnie w tym momencie powinno się zacząć poszukiwanie odpowiedzi na pytania, które to cierpienie wyzwoliło. W tym trudnym okresie wielu ludzi radykalnie zmienia swoje myślenie a nawet całe życie. W końcu ból mija a pozostaje świadomość przynależności do czegoś więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz