czwartek, 6 lutego 2020

29 listopada 2009




Emanuję miłością do wszystkiego, co żyje, do wszystkiego, co istnieje. Łączę się w bratnim duchu ze wszystkim, co jest, ze wszystkim, co spotykam na swojej drodze. Wiem, że świat został stworzony z miłości, to miłość jest tym, co wynosi go na wyżyny. To miłość jest tym, co nadaje mu sens. Każdy człowiek, jak dzikie zwierzę od rana jest głodny miłości. Poszukuje jej w drugim człowieku, w tym co robi, w tym, kim jest.
Kiedy kocham wiem, że moje życie ma sens. Miłość znosi bariery, niweluje złość, agresję, stres, daje ukojenie i wiarę w lepszy świat.
Jestem wdzięczny za to, że żyję, za to, że mogę widzieć, czuć, doświadczać. Jestem wdzięczny za to, że mogę uczestniczyć w tej grze zwanej życiem. Jestem wdzięczny za moją świadomość, za moją moc ducha. Jestem wdzięczny za wszystkich, z którymi przyszło mi współistnieć.
Ciągle budzę się z pragnieniem poznawania świata. To pragnienie zbliża mnie do tego, który to wszystko stworzył.
Oto stworzenie, które pragnie odnaleźć i poznać swojego stwórcę. Mój instynkt mówi mi, że jest on bardzo, bardzo blisko, że jest we wszystkim, co jest. Dlatego tak bardzo czuję się bezpieczny, a jednocześnie zaintrygowany. 
Oto istnieję w moim stwórcy, jestem jego częścią, dysponuję jego siłą i mam dostęp do jego wiedzy. Jestem czymś więcej niż moja cielesna powłoka, czymś więcej niż moje ziemskie problemy. Jestem czymś więcej niż mogę to sobie wyobrazić.
Nigdy nie dam sobie wmówić, że moje życie ograniczone jest do pewnych ram, że mam iść wyznaczonym torem i nie zadawać pytań. Wykorzystam wszystkie moje możliwości do poszukiwań prawdy, do odnalezienia swojego miejsca. Zawsze będę podążał za tą wewnętrzną pieśnią, która mówi mi, że mogę zrobić więcej, zajść dalej, choćby miało to wymagać ode mnie przełamania kolejnych barier.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz