wtorek, 28 stycznia 2020

16 listopada 2009



Świat się zmienia. Systemy upadają, a na ich miejsce powstają nowe, bardziej skomplikowane. Całe państwa znikają z map Świata i powstają nowe. Ludzie wynajdują lekarstwa na groźne choroby, a co jakiś czas paraliżuje nas wiadomość o jeszcze groźniejszych i bardziej zjadliwych wirusach. Codziennie powstają nowe wynalazki, by żyło się nam lepiej i wygodniej. 
Tymczasem każdy dzień przynosi informacje o nowych okropnościach. Dokonywane są coraz bardziej zuchwałe i bestialskie mordy, w których giną, już nie pojedyncze osoby, ale całe rodziny, społeczności, narody. 
Rodzice coraz więcej pracują, by zapewnić swoim dzieciom jak najlepszy start, a dzieci w coraz młodszym wieku popadają w nałogi, co raz częściej popełniają samobójstwa.
Świat się zmienia w coraz szybszym tempie. Jedno pokolenie nie rozumie drugiego. Starsi ludzie nie potrafią odnaleźć się na ulicy i w biurze. Dzisiejszy człowiek traci orientację w rzeczywistości, którą sam stworzył. 
Dokąd to nas wszystkich zaprowadzi? Kiedy wreszcie zrozumiemy, że to błędny kierunek? Kiedy dotrze do nas, że tempo życia nas przerosło?
Kiedy patrzę ludziom w oczy, widzę w nich lęk. Maskują go pod uśmiechem, fałszywą pewnością siebie, ironią, sarkazmem. Wychodzi on jednak pod postacią stresu i agresji. 
Kiedy patrzę ludziom w oczy widzę w nich zwątpienie w sprawiedliwość Świata, w sens istnienia, w miłość Boga. Kiedy patrzę ludziom w oczy widzę w nich ogromne zagubienie. 
Pod pozorem pewnych siebie biznesmenów, policjantów, żołnierzy kryją się małe, wystraszone dzieci, które nie wiedzą, jak i po co, się tutaj znalazły. Wystarczy zadać jedno trafne pytanie a gubią się jak przedszkolaki.
Dlaczego w dzisiejszym świecie jest tak wiele hipokryzji, modne są silne przebojowe charaktery a w domu, po kątach, z bólu gryziemy palce i płaczemy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz